Kontakty z dzieckiem

Kon­takty z dziec­kiem zostały ure­gu­lo­wane w Oddziale 3 Roz­działu II Kodeksu rodzin­nego i opie­kuń­czego, tj. w art. 113– 113 6 k.r. i o. Mają do nich prawo nie tylko rodzice, ale i dziad­ko­wie. Są to oso­bi­ste spo­tka­nia osób upraw­nio­nych, np. rodzica lub dziad­ków z dziec­kiem czy wnu­kiem. Jesz­cze przed roz­po­czę­ciem apli­ka­cji adwo­kac­kiej, jako zawo­dowy kura­tor rodzinny spo­tka­łem się w swo­jej pracy z róż­nymi for­mami kon­tak­tów ure­gu­lo­wa­nych posta­no­wie­niem sądu. Mogą to być odwie­dziny osoby upraw­nio­nej w miej­scu zamiesz­ka­nia dziecka, odbie­ra­nie go z miej­sca zamiesz­ka­nia, szkoły, przed­szkola lub innej pla­cówki oświa­to­wej, odpro­wa­dza­nie dziecka po zakoń­cze­niu spo­tka­nia do jego miej­sca sta­łego pobytu, czy też spę­dze­nie z nim czasu zgod­nie ze szcze­gó­ło­wymi for­mami okre­ślo­nymi posta­no­wie­niem sądu. Czę­sto są to rów­nież roz­mowy tele­fo­niczne, w z góry okre­ślo­nych dniach i godzi­nach lub poro­zu­mie­wa­nie się przy pomocy innych spo­so­bów komu­ni­ko­wa­nia się na odle­głość (np. skype’a, maila).
Sądy bar­dzo szcze­gó­łowo regu­lują kwe­stie kon­tak­tów z dziec­kiem w okre­sie Bożego Naro­dze­nia, Wiel­ka­nocy, a także ferii zimo­wych, waka­cji i szcze­gól­nych dni wyni­ka­ją­cych z kalen­da­rza wyda­rzeń i świąt oko­licz­no­ścio­wych, np. Dnia Dziecka, Dnia Matki czy Dnia Ojca. Bar­dzo czę­sto zda­rza się, że w cza­sie ferii zimo­wych, że każde z rodzi­ców, żyją­cych w roz­łą­cze­niu, ma prawo do kon­tak­tów z dziec­kiem w ciągu jed­nego tygo­dnia, to jest np. w pierw­szym tygo­dniu dziecko spę­dza czas z ojcem, a drugi tydzień z matką. Podobna zasada może doty­czyć rów­nież waka­cji, choć tutaj kwe­stia kon­tak­tów z dziec­kiem może być roz­wią­za­nia bar­dzo róż­nie, np. od 1 do 15 lipca dziecko będzie spę­dzało czas z ojcem, następ­nie od 15 lipca do 15 sierp­nia z matką , by od 15 sierp­nia do końca waka­cji ponow­nie pozo­sta­wać z ojcem. Oczy­wi­ście moż­li­wo­ści jest tu znacz­nie wię­cej, a kalen­darz spo­tkań i opieki nad dziec­kiem można zapla­no­wać zgod­nie z potrze­bami i ocze­ki­wa­niami każ­dego z rodzi­ców, z uwzględ­nie­niem potrzeb samego dziecka.
Jeśli mię­dzy rodzi­cami wystąpi spór co do zasad kon­tak­tów w okre­sach świą­tecz­nych, Sąd okre­śli komu i na jakich warun­kach przy­słu­guje prawo do spę­dze­nia czasu z dziec­kiem. I tak np. w latach parzy­stych całe święta, tj. od wigi­lii do dru­giego dnia świąt dziecko może spę­dzać z ojcem, zaś w latach nie­pa­rzy­stych z matką. Moż­liwy jest rów­nież podział świąt w ten spo­sób, że w latach parzy­stych w wigi­lię od godziny 10 do godziny 17 mało­letni spę­dzi czas z ojcem, następ­nie pierw­szy dzień świąt u matki, a drugi ponow­nie z ojcem. Podob­nie może być w cza­sie Świąt Wiel­ka­noc­nych.
Każdy z rodzi­ców, wedle wła­snego uzna­nia, podej­muje decy­zję, w jaki spo­sób chce spę­dzić czas z dziec­kiem, tj. czy wyjeż­dża z nim na wypo­czy­nek w kraju czy za gra­nicą, czy pozo­staje w miej­scu zamiesz­ka­nia. Ma on rów­nież moż­li­wość zor­ga­ni­zo­wa­nia i opła­ce­nia dziecku samo­dziel­nego wyjazdu kolo­nij­nego. Upraw­nie­nie do orga­ni­za­cji wspól­nego czasu należy więc wyłącz­nie do tego rodzica, który korzy­sta z przy­słu­gu­ją­cego mu prawa i nie jest tu wyma­gana zgoda dru­giego z rodzi­ców. W przy­padku sporu na tym tle, np. zgody na wyro­bie­nie pasz­portu dla dziecka, decy­zję w tej mate­rii może pod­jąć sąd.
Rodzic, z któ­rym dziecko prze­bywa na stałe zobo­wią­zany jest do umoż­li­wie­nia kon­tak­tów w usta­lo­nej for­mie, to jest np. nie powi­nien odbie­rać dziecka ze szkoły lub przed­szkola, jeżeli w wyzna­czo­nym ter­mi­nie upo­waż­niony do tego jest drugi z rodzi­ców. Powi­nien przy­go­to­wać dziecko do wyj­ścia, jeżeli forma kon­taktu z nim dru­giego z rodzi­ców polega na wspól­nym spę­dze­niu czasu poza jego miej­scem zamiesz­ka­nia.
Kon­se­kwen­cją ure­gu­lo­wa­nia przez Sąd zasady kon­tak­tów z dziec­kiem jest także to, iż upraw­niony do spo­tkań nie może, bez zgody rodzica, u któ­rego dziecko stale prze­bywa, spo­ty­kać się z nim w innych ter­mi­nach niż te, które zostały okre­ślone w posta­no­wie­niu sądu. Zachę­cam do dys­ku­sji bądź pytań w spra­wie kon­tak­tów z dziec­kiem.
O przy­kła­dach utrud­nia­nia kon­tak­tów piszę w arty­kule „Utrud­nia­nie kon­tak­tów z dzieckiem”.

447 odpowiedzi na „Kontakty z dzieckiem

  1. kasia pisze:

    Dzień dobry,
    Mój mąż ma uregulowane terminy spotkań ze swoim synem od piątku 17.00 do niedzieli 20.00 ( o drugi weekend ).
    Zostało to ustalone sadowniczy 8 lat temu. Teraz mąż zmienił pracę i nie ma możliwości, żeby odebrać dziecko od matki w piątek o 17.00,może przyjechać po syna w sobotę o 9.00. Matka dziecka twiedzi, że może syna odebrać tylko w piątek w innym wypadku termin przepada. Czy ta pani ma rację? Czy mąż musi ponownie uregulować wizyty z synem sądownie?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, akurat w tym przypadku nie przychyliłbym się do stwierdzenia, że cały termin przepada, jednak w sobotę rano powinna dziecko wydać ojcu, co nie oznacza, że w zakresie piątku matka musi inaczej gospodarować czasem z uwagi na trudności, które wynikają z przyczyn leżących po stronie ojca. Jednak i tak powinien uregulować tą kwestię, by takich problemów nie było. Pozdrawiam

  2. misiolka pisze:

    Witam. Mam taką sprawę. Wyrok sądu jest taki,ze to ja musze dowizic dziecko do ojca i byc tam z corka. W kazdy drugi weekend miesiaca sibota od 12 do 18 ,niedziela od 11 do 17. Ja nie mam prawo jazdy i musze jezdzic z nowym partnerem. Odleglisc wynosi pinad 60 km. Ojciec corki nie pizwolil partnerowi byc na spotkaniach. Co moge zrobic w tej sytuacji tymbardzoej dodajac,ze boje sie przebywac sama w domu partnera.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, ma Pani trzy możliwości, jedna odwołać się od tego orzeczenia jeżeli jeszcze jest taka możliwość, porozumieć się z byłym partnerem i trzecia wnosić o zmianę tego orzeczenia podając właśnie te okoliczności, jak brak prawa jazdy oraz to, że inna forma kontaktów byłaby bardziej optymalna dla dziecka, Pani i ojca dziecka. Nie wiem kiedy to orzeczenie sąd wydał, bowiem ta kwestia też ma znaczenie, niemniej jednak opcja najbardziej istotna to wniosek o zmianę orzeczenia. Pozdrawiam

  3. Salvex pisze:

    Witam,
    Mam pytanie jak podejść do sprawy. Mianowicie mam córkę 4 letnią której nie widziałem. Matka córki podczas sprawy alimentacyjnej powiedziała mi że będę płacił ale nigdy córki nie zobaczę a jej matka powiedziała że jak mie zobaczy to wrzątkiem potraktuje. Więc dałem sobie spokój może zbyt długi ale myślałem że przyjdzie dzień że dziecko zacznie więcej rozumieć i uda mi się nawiązać z nią kontakt i budować relację. Jestem przekonany że matka córki i jej babcia robią mętlik w gowie dziecka odnośnie moje osoby , ewentualnie powiedziały że “tatuś zostawił mamusię i ciebie”.
    Alimenty płacę od samego początku, dodatkowo córka ma założoną polisę od urodzenia. A mam ograniczoną włądzę rodzicielską – podczas rozprawy alimentacyjnej. Jestem osobą karaną ale to kilka lat przed narodzinami córki (wyrok 4 lata).
    Proszę o sugestię jak mam podejść do tematu żeby móc nawiązać kontakt spotkanie z córką.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, skoro nie widział Pan córki do tej pory, to bardzo ciężko będzie Panu zbudować więź z dzieckiem, a będzie to trudniejsze jeżeli będzie duży opór matki w tym zakresie. Na pewno najpierw powinien Pan spróbować porozmawiać z matką dziecka (choć zdaję sobie sprawę, że może to być bardzo trudne) w jaki sposób widzi możliwość wprowadzenia Pana do życia dziecka. Jeżeli jednak nie będzie tej możliwosci, to pozostaje Panu wyłącznie droga sądowa. Próby samodzielnego nawiązania kontaktu mogą doprowadzić do spotęgowania strachu dziecka przed Panem, a to nie pomoże. Czy matka i babcia dziecka robią mętlik w głowie dziecka, to tego nie wiem, ale dziecko jak czytam z Pana pytania nawet Pana nie zna, a w tej sytuacji podejrzewam,że może nie ma nawet z nią rozmowy na Pana temat. Sprawa sądowa o kontakty ma ten plus w Pana przypadku, że w takiej sytuacji jak u Pana łatwiej na sali sądowej jednak ustalić możliwą perspektywę Pana udziału w życiu dziecka. Pozdrawiam

  4. Ona pisze:

    Witam,
    Moj partner ma 15miesięczne dziecko z kobietą, która nie była jego małżonką. Dziecko zaczyna już jeść “samo”. Tata dziecka chciałby spędzać z nim więcej czasu sam, zabierać je samodzielnie na spacery i do domu. Bez konieczności przebywania razem z mamą dziecka. Czy jest to możliwe? Czy to prawda, że dopiero po 3 roku życia będzie taka możliwość? Zaznaczę że mama dziecka nie chce pozwolić na samodzielne wizyty ojca…

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór, nie ma regulacji prawnej, która wskazuje, że dopiero od 3 roku życia dziecko może mieć możliwość przebywania z tatą bez obecności matki. To często wynika z relacji i więzi pomiędzy dzieckiem a rodzicami. Jeżeli ojciec nie ma praktycznie kontaktu z dzieckiem, to takie ograniczenie wynika z więzi z nim ( a raczej jej braku), natomiast w przypadku regularnych kontaktów i prawidłowej więzi, to w zasadzie w każdym momencie (albo prawie w każdym) można się o to starać o ile oczywiście nie istnieją inne przeciwskazania np. karmienie piersią, choroba, bądź kompetencje rodzicielskie. Pozdrawiam

  5. Anonim pisze:

    Dzień dobry, sprawa dotyczy mojego męża, jego córki i matki dziecka. Córka ma 11 lat, ma u nas swoje zabawki, rzeczy. Problem polega na tym, że matka nie pozwala jej zabrać do domu nic co dostała od taty. Czy są jakieś przepisy, które pomogą to uregulować? Dziecko nie może zabrać do matki swojej ulubionej książki, kolczyków czy czegokolwiek. Matka nawet nie pozwoliła zabrać jej zdjęcia z tatą.Czy można złożyć w tej sprawie jakiś wniosek do sądu?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam, niestety nie ma przepisów, które nakładają taki obowiązek i to smutne, że nie mogła zabrać zdjęcia. Teoretycznie można rozważać jakieś rozstrzygnięcie sądu rodzinnego, ale wydaje mi się, że bardziej na poziomie teoretycznym niż faktycznym. Zbyt duży konflikt pomiędzy rodzicami może skutkować wszczęciem postępowania o wgląd w wychowanie (ograniczenie władzy rodzicielskiej), stąd nie polecałbym takiej drogi rozwiązania tej kwestii. Raczej jest to do wykorzystania w innym postępowaniu, jako dodatkowy argument. Pozdrawiam

  6. paweł13 pisze:

    Dobry wieczór! Mam pytanie jak ustalić kontakty z pełnoletnimi już dziećmi? Zawsze miałem utrudniony kontakt nie widziałem swoich dzieci w ogóle teraz są już pełnoletnie. Czy mogę w jakiś sposób ustalić kontakty z nimi czy tylko czekać na ich dobra wolę? Pragnę zaznaczyć że dzieci były cały czas nastawiane przeciwko mnie przez ich dziadka a kontakty z nimi nigdy nie były ustalone przez sąd. Proszę o jak najszybsza odpowiedź. Z góry dziękuje

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, niestety sąd nie orzeka o kontaktach z pełnoletnimi dziećmi, stąd pozostaje Panu czekać jedynie na ich dobrą wolę. Ważna będzie też Pana determinacja bowiem dobra wola dzieci może nie być wystarczająca. Pozdrawiam

  7. anonim pisze:

    witam,
    czy istnieje mozliwość ustalenia kontaktów nie na drodze sądowej?
    ojciec dziecka jest człowiekiem z którym mozna się porozumieć, ale nadużywa alkoholu. Nie chcę ograniczać mu możliwości kontaktu (mógłby widywać się z dzieckiem kiedy chce) o ile byłby trzeźwy. Wiem, że na rozstrzygnięcie tej sprawy sądownie czeka się ok. 2 miesięcy, a chciałabym mieć to już za sobą

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, oczywiście jest taka możliwość np. poprzez zawarcie ugody u mediatora. Niemniej jednak jeżeli taka ugoda nie będzie zatwierdzona przez sąd, to nie będzie stanowiła podstawy do ukarania za nieprawidłową realizację kontaktów. Oczywiście możecie sami podpisać taką ugodę i od Was zależy czy będziecie jej przestrzegać. Na pewno jeżeli ojciec złamie jej postanowienia, to może Pani to później wykorzystać w sądzie. Pozdrawiam

  8. ja pisze:

    Witam,jestem po rozwodzie od listopada zeszłego roku,wyrok stwierdza że mój były ma prawo do decydowania o kształceniu i miejscu zamieszkania syna .Od sierpnia zeszłego roku nie kontaktuje się z naszym 11 letnim dzieckiem mimo że ma wyznaczone święta,ferie weekendy etc.
    1 sms na wielkanoc po tym jak syn wysłał życzenia na boże narodzenie. Obecnie płaci alimenty na dziecko.Czy mogę wystąpić o ograniczenie praw aby teraz nie potrzebować jego zgody np. na wyrobienie paszportu bo się dzieckiem nie interesuje oraz aby uniknąć w przyszłości sytuacji że ojciec będzie chciał od dziecka alimentów.Nie wiem jak sie za to zabrać i kiedy złożyć wniosek?Z góry dziekuje.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, nie bardzo rozumiem, jaki związek ma wyrobienie paszportu od żądania alimentów, ale wniosek taki należy złożyć do Sądu Rejonowego o zezwolenie na wyrobienie paszportu. Choć z zakresu ograniczenia władzy wynika, że na wyrabianie dokumentów urzędowych nie jest potrzebna zgoda ojca. Chyba, że paszport ma umożliwić przeprowadzenie się poza granice kraju. Oczywiście może też Pani wystąpić o dalsze ograniczenie władzy rodzicielskiej no. poprzez pozbawienie ojca prawa współdecydowania o zmianie miejsca zamieszkania dziecka. Pozdrawiam

  9. koto pisze:

    a czy jeżeli z przyczyn osobistych odmówię sądowi powiedzieć, gdzie mieszkam i gdzie 14 letnia corka będzie spała( oczywiście ona będzie wiedziała) to sąd oddali mój wniosek o zabezpieczenie powództwa w zakresie regulacji widzeń. Pytanie sprowadza się wlasciwie do jednego pytania- czy ojciec ma prawo spędzać czas z dzieckiem w sposób ustalony przez siebie czy przez chorą z zawiści mamusię?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, barwnie Pan opisał pytanie, ale fakt nie podania adresu miejsca zamieszkania może skutkować oddaleniem wniosku, lub jego uwzględnieniem z wyłączeniem prawa nocowania dziecka u Pana. Tu chodzi głównie o warunki w jakich dziecko nocuje (przebywa). Generalnie istnieje swoboda w sposobie spędzania czasu o ile nie jest sprzeczna z dobrem dziecka i nie jest ograniczona przez Sąd. Pozdrawiam

  10. ajin pisze:

    Pracuje jak wychowawca w Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej. Nie wolno nam podawać wychowankom żadnych leków bez zlecenia lekarskiego, nawet przeciwbólowych czy zwykłego rutinoscorbinu. Czy odwiedzający rodzice (których władza rodzicielska jest ograniczona poprzez umieszczenie dzieci w placówce) mogą samowolnie podawać dzieciom “leki”które można zakupić bez recepty?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, w wielu miejcach rodzice podpisują upoważnienie uprawniające do podawania leków przez przedstawicieli placówki, ale najczęściej jest to w MOSach. Jednakże w opisanym przez Pana przykładzie uważam, że rodzice mający ograniczoną władzę rodzicielską mogą w ten sposób postępować o ile nie koliduje to z zasadami obowiązującymi w placówce i sposobem sprawowania pieczy nad dziećmi, a więc powinni takie działania konsultować z placówką. Brak współdziałania rodziców w tym zakresie może skutkować zdublowaniem leków, co może zagrażać dziecku. Jeżeli więc uważacie Państwo, że jest to postępowanie, które naraża dziecko, to możecie wystąpić do Sądu o wydanie zarządzeń opiekuńczych, które zobowiążą rodziców dziecka do zaprzestania samowolnego podawania leków. Pozdrawiam

  11. Linka pisze:

    Dzień dobry,
    Mój partner rozwiódł się prawie rok temu. Na rozprawie jego była małżonka próbowała ustanowić sposób widzeń z dwójką ich małoletnich dzieci w ten sposób, że on brałby je co drugi weekend, na dwa tygodnie wakacji oraz na połowę ferii zimowych i świątecznych. Dodam, że partner nigdy nie uchylał się od obowiązku kontaktowania się z dziećmi, odwiedzał je kilka razy w tygodniu, zabierał je min. na basen, pizzę, kort tenisowy, aczkolwiek nie był to ściśle ustanowiony „harmonogram”.
    Wracając do rozprawy rozwodowej – sąd nie przychylił się do prośby byłej małżonki partnera, a tym samym nie ustanowił ściśle tych widzeń, gdyż uznał że tak na prawdę do tej pory małżonkowie byli zgodni w tych sprawach. Nawiasem mówiąc, tak naprawdę byłej partnera chodziło o zaplanowanie sobie spraw prywatnych i „zaoszczędzenie” na alimentach w czasie kiedy partner sprawowałby opiekę nad dziećmi.
    Od tamtej pory zamieszkaliśmy razem w bardzo małej kawalarce (25 m2, jeden pokój pełniący rolę sypialni i salonu). Oboje pracujemy, czasem jeżdżąc na delegacje, nawet w weekendy. Do maja tego roku partner miał kontakt z byłą poprawny, dogadywali się w sprawie kontaktów z dziećmi. W maju w związku z jej wyjazdem wzięliśmy je na jeden weekend. Ale z tych weekendów zrobiło się ich cztery pod rząd, dodatkowo córka partnera zaczęła przyjeżdżać w tygodniu. Widocznie spodobało się jej to przyjeżdżanie, ale komuś też bardzo na tym zaczęło zależeć, bo wtedy a to na obiedzie zaoszczędzi, a to zawoła od taty na bluzkę, a to żeby dołożyć na kolonie. Dodam, że obowiązek alimentacyjny partner utrzymuje w sposób należyty. Kontakt ten stał się na tyle nachalny, że w pewnym momencie, dla nas ludzi pracujących, mieszkających w malutkim mieszkaniu, stał się kłopotliwy. W kilku sytuacjach dostrzegliśmy, że dzieci stały się narzędziem w ręku jego byłej, za pomocą którego osiąga ona jakieś materialne cele. W końcu kiedy specjalnie poluzowaliśmy ten kontakt zaczęły się telefony. Była odgraża się, a to podwyższeniem alimentów, bo małemu trzeba się dołożyć do wyprawki szkolnej, a to dzwoni z pretensjami, z bardzo podniesionym głosem że ma je teraz wziąć na weekend, bo jak nie to ona „dzwoni do kuratora”. Niestety równolegle manipuluje tymi biednymi dziećmi. Do niedawna nasze spotkania byłby miłe, a teraz stały się koszmarem. Te dzieci są na tyle zmanierowane pod względem pieniędzy, że cały czas o nich mówią. Dochodzi do tego, że ich ojciec musi się tłumaczyć z tego, dlaczego kupił sobie buty, a im nie, że „powinien odkładać sobie codziennie pieniądze, to wtedy będzie miał na wakacje dla nich”, że jak skończą osiemnaście lat to ma im opłacić prawo jazdy etc. Podczas ostatniej wizyty cały czas narzekały, że dostały tylko po lodzie i, że tylko zabraliśmy je na spacer, twierdząc, że „co to za atrakcja”…
    Na tym spotkaniu myślałam, że wyjdę z siebie. Kosztowało mnie to tak wiele nerwów, że nie wyobrażam sobie następnego. Dzieci mają po 8 i 15 lat.
    Równolegle jego była złożyła w gminie wniosek o wymeldowanie partnera z ich byłego mieszkania, które należy do gminy i było przez nich wydzierżawiane. Partner włożył w jego remont ostatnie pieniądze, a niestety tak się złożyło że niedługo potem wyprowadził się z mieszkania w związku z alkoholizmem jeszcze wtedy ówczesnej małżonki. Powodem trwałego i zupełnego rozkładu ich pożycia małżeńskiego był właśnie alkoholizm małżonki, w związku z nim liczne oszustwa doprowadzające do kradzieży wszystkich pieniędzy z ich wspólnego konta. W rezultacie ona będąc pod wpływem alkoholu rozbiła ich auto, za co ma wyrok w zawieszeniu. Dalsze okoliczności związane z rozkładem ich małżeństwa są również związane z nadużywaniem alkoholu i oszukiwaniem męża. Otóż po tym wypadku, który ostatecznie przeważył szalę goryczy i doprowadził do wyprowadzenia się mojego partnera z ich wspólnego mieszkania jego była zaczęła wręcz prześladować, jego oraz jego rodzinę. W tym czasie poznał on mnie, co również odbiło się piętnem na moich rodzicach, do których w owym czasie dwa razy zawitała. Powodem jej nalotów były tylko i wyłącznie pieniądze. Do rodziców partnera chodziła, aby się wyżalić że on nie daje jej pieniędzy. Problem polegał jednak na tym, że otrzymywała od niego pieniądze, ale Bóg jeden wie na co dokładnie je wydawała. W końcu założyła sprawę o alimenty i bardzo dobrze, bo od tej pory partner miał dowód na to, że tak naprawdę jej płaci. Kiedy zobaczyłam wniosek o ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, myślałam że padnę. Nie dość, że nie mieli jeszcze rozwodu, to napisała w nim bezpardonowo, że żąda zasądzenia alimentów w wysokości 2 000,00 zł, z czego tylko 800,00 zł to alimenty na dzieci, a reszta tj. 1 200,00 zł to kwota dla niej! Sąd oczywiście nie przychylił się do tego wniosku i delikatnie uświadomił ją, że na dzieci nie tylko ojciec ma łożyć, ale również ona. W trakcie rozprawy doszło do ugody, co spowodowało zasądzenie 650,00 zł alimentów.
    W trakcie trwania ich małżeństwa ona wielokrotnie podejmowała pracę, ale tylko na kilka pierwszych miesięcy. Potem nie pracowała.
    Ta sprawa alimentacyjna, o której napisałam powyżej przy okazji doprowadziła do ujawnienia, że jest ona alkoholiczką, że rozbiła auto mając 2,5 promila alkoholu oraz, że nie jest do końca dobrą matką. W rezultacie od tego czasu (3 lata) ma ustanowionego kuratora sądowego.
    Od tego czasu mają za sobą jedną umorzoną sprawę rozwodową, gdzie ona w przypływie miłości nie wyraziła zgody na rozwód, oraz jedną sprawę o separację, która ostatecznie doprowadziła do rozwodu, na który była małżonka wyraziła zgodę tylko dlatego, iż znalazła sobie partnera o czym poinformowała podczas rozprawy. Wówczas zasądzono również podniesienie alimentów o 100,00 zł.
    No i wracamy do meritum mojego wywodu.
    Ona próbuje zastraszyć byłego męża zmuszeniem go przez sąd do zabierania dzieci wg wcześniej ustalonego harmonogramu (pisałam o tym na początku). Dodatkowo twierdzi, że podniesie mu alimenty. Dodam, że partner jest budowlańcem, wykazuje zarobki w wysokości 1 320,00 zł netto. Oczywiście nie powiem, dorabia na „czarno”. Ale jest to kwota wyższa od tego rzędu kilkuset złotych max. Jest w dodatku „ruchoma”. Za alimenty płaci 750,00 zł. Wspólnie wynajmujemy mieszkanie, co wraz z zakupem jedzenia i innych najważniejszych wydatków stanowi dla niego drugie 750,00 zł. Do tego należy wyliczyć wydatki poniesione na paliwo oraz w związku z utrzymaniem samochodu – podstawowego narzędzia pracy. W dodatku każda wizyta u dzieci wiąże się z zabraniem ich gdzieś, prezenty na święta, urodziny co w całym miesiącu również kosztuje ok. 100,00 – 150,00 zł, a czasem nawet więcej (ostatnio dołożył starszemu dziecku na wyjazd na kolonie letnie). A teraz ona straszy go, że będzie musiał zabierać je na co drugi weekend, połowę wakacji, ferii itp. A co w tym czasie z kosztami ponoszonymi na ich utrzymanie? Nadmienię, iż ustanowienie takich odwiedzin jest dla nas bardzo trudne, ze względu na wspomniane zobowiązania zawodowe. Partnerowi szykuje się obecnie miesięczna delegacja w innym mieście, mamy bardzo małe mieszkanie, nie mamy warunków noclegowych dla tych dzieci. Nie widzę problemu w zabraniu ich do nas kilka razy w tygodniu, pójść na spacer, do kina, ale ściśle ustalone całe weekendy, połączone z noclegiem są trudne. Poza tym przykre jest kiedy słucha się z ich strony argumentów w stylu, daj mi więcej, mało nam, mało. One są tak zmanierowane przez nią, że nie wiem jak kiedyś wkroczą w dorosłość. Dla nich nie liczy się, że tata przyjechał w odwiedziny, tylko od razu pada pytanie gdzie nas zabierzesz, co nam kupisz i dlaczego tylko to, przecież Ty masz itp. Na mnie powoli patrzą bykiem. Proszę uwierzyć, to nie nastraja do spotkań z nimi…
    Ona otrzymuje jeszcze ok. 200,00 zł zasiłku rodzinnego, w trakcie roku szkolnego dzieci nie płacą za obiady i dowozy do szkoły. Zauważyłam pewną zależność, że zawsze w wakacje ona ma problem z pieniędzmi, zawsze się „uaktywnia”…
    Czy jest takie prawo, które siłą nakaże ojcu spotkań z dziećmi, w sposób tylko pasujący matce? Do momentu kiedy przez cały miesiąc były u nas weekend w weekend nie było problemu w tej kwestii. Widocznie komuś się to bardzo spodobało. Jeżeli ojciec nie ma warunków do zabierania dzieci na co drugi weekend, nie wyrazi na to zgody, ale podtrzyma chęć spotykania się z dziećmi np. 6 – 8 razy w miesiącu, ale ze względu na pracę nie jest w stanie określić jakie byłyby to dni, to będzie to skutkowało ograniczeniem jego władzy rodzicielskiej?
    Kilka dni temu moi rodzice otrzymali urzędowe pismo zaadresowane na mojego partnera, który nigdy tam nie mieszkał. Czuję, że po prostu ona zaczyna nas prześladować, i że pewnego dnia po prostu podrzuci nam dzieci siłą, bądź zacznie nas fizycznie nękać…
    Nie jest to osoba skora do polubownego załatwiania spraw. Każdy jej telefon to krzyki i próba wymuszeń, zastraszanie sądami, policją, kuratorami. Dlatego też partner już w ogóle od niej nie odbiera…
    Planujemy spotkanie z jej kuratorem (którym de facto nas próbuje zastraszyć). Chcemy jej to wszystko opowiedzieć, jak manipuluje dziećmi. Przypuszczamy, że nie układa jej się z obecnym partnerem, co również może mieć wpływ na taki stan rzeczy. Ostatnio pisała niedorzeczne smsy, co pozwala nam przypuszczać, że być może wróciła do nałogu? Dodam, że czasem kiedy przyjeżdżamy z wizytą młodszy syn twierdzi, że jest głodny. O godz. 16…

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry, z jednej strony Pani partner ma wszelkie argumenty aby wystąpić o zmianę miejsca pobytu dzieci, ma możliwość częstszego spotykania się z dziećmi i robi to ale w rzeczywistości nie chce, ponieważ koszt alimentacyjny, jaki ponosi uniemożliwia mu to. Taką konkluzję mam z Pani informacji. Pani partenr może wystąpić do sądu o zmianę miejsca pobytu dzieci, by mieszkały z nim ( o ile chcą) i wystąpić o alimenty od matki. Może też utrzymując zwiększoną częstotliwość wystąpić o zmniejszenie alimentów powołując się na zwiększony zakres jego opieki nad dziećmi. Można więc mówić o zmniejszeniu możliwości zarobkowych partnera z uwagi na większy zakres opieki nad dziećmi. Uchylanie się od opieki nad dziećmi nie ma sensu, bo szkodzi i jemu i dzieciom, więc którąś z opcji może wybrać Pani partner. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ 8 = dwanaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>