Utrudnianie kontaktów z dzieckiem

Sądowe uregulowanie sposobu i terminów realizacji kontaktów z dzieckiem świadczy o tym, że pomiędzy rodzicami brak jest porozumienia w tej kwestii. Często jednak mamy do czynienia z sytuacją, w której po uregulowaniu kontaktów rodzica lub innej osoby uprawnionej z małoletnim, nie ma możliwości ich realizacji zgodnie z treścią postanowienia, a to przeważnie z powodu ich utrudniania przez osobę, u której dziecko stale przebywa lub z powodu nieprawidłowej realizacji przez uprawnionego. Jako kurator rodzinny spotkałem się w swojej pracy zawodowej z wieloma przypadkami faktycznie ograniczonej możliwości ich realizowania. Niejednokrotnie zdarzają się sytuację,  w których dziecka nie ma w domu w czasie, w którym miało być z niego odebrane przez uprawnionego lub też  jedno z rodziców utrzymuje, że dziecko jest chore. To ostatnie działanie jest jednym z bardziej typowych sposobów uniemożliwienia prawidłowej realizacji kontaktów. Przy zaistnieniu powyższej okoliczności rodzic, u którego dziecko przebywa, jest zobowiązany do przedstawienia stosownego zaświadczenia lekarskiego, potwierdzającego chorobę małoletniego. Podkreślić należy, iż często takiej dokumentacji zobowiązani rodzice nie posiadają, a w takiej sytuacji rodzic uprawniony do kontaktów ma prawo udać się z dzieckiem do lekarza, ewentualnie może potwierdzić tą okolicznośc u lekarza. Gdy jednak nie ma możliwości uzyskania stosownego zaświadczenia lekarskiego od rodzica zobowiązanego, ani nie ma możliwości udania się z dzieckiem do lekarza wówczas należy zwrócić się do Sądu z wnioskiem o pomoc w realizacji kontaktów.  Może ona przybrać różne formy, jak choćby nadzoru kuratora nad kontaktami lub wystąpienie o ukaranie (zasądzenie kwoty pieniężnej) za uniemożliwianie prawidłowej realizacji postanowienia. Przed złożeniem stosownego wniosku warto wezwać policję, gdy np. matka lub ojciec dziecka uniemożliwia jego wydanie na kontakt osobie uprawnionej ewentualnie zgłosić ten fakt w najbliższej jednostce policji. Wówczas potwierdzenie interwencji Policji (lub zgłoszenia) może okazać się cennym dowodem potwierdzającym w postępowaniu sądowym utrudnianie realizacji kontaktów. Należy jednak pamiętać, iż dzieci potrafą często chorować, więc trzeba zachować pewną racjonalność. Inną formą utrudniania kontaktów będzie sytuacja polegająca na odbieraniu odbierać dziecka ze szkoły lub z przedszkola, jeżeli w wyznaczonym terminie upoważniony do tego jest drugi z rodziców. Niejednokrotnie, ale tylko z uwzględnieniem wszystkich okoliczności, można uznać za utrudnianie np. celowe organizowanie dodatkowych zajęć dla dziecka właśnie w terminie kontaktów drugiego rodzica.  Katalog takich zachowań jest bardzo duży, powyżej wymieniłem jedynie najczęściej występujące. Nadmieniam, iż postawa osób uprawnionych do kontaktów również może być podstawą do wszczęcia postępowania o zasądzenie kwoty pieniężnej na rzecz drugiego z rodziców, choćby nie realizowanie kontaktów, jak również nie terminowość, samowolne przedłużanie spotkań etc. Pokreślenia wymaga fakt, iż każda sytuacja musi być szczegółowo przeanalizowana, bowiem nie zawsze mamy do czynienia z utrudnianiem kontaktów sensu stricte i nie koniecznie pewne zachowania mogą być następstwem złośliwej postawy, co również należy brać pod uwagę przy zawiadamianiu policji.

Informacje o Marcin Zaborek

Marcin Zaborek- adwokat w Okręgowej Izbie Adwokackiej w Warszawie, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, , w latach 2003-2006 społeczny kurator sądowy, od 2006 r. zawodowy kurator sądowy wykonujący orzeczenia w sprawach rodzinnych i nieletnich, w latach 2008-2009 delegowany do pełnienia obowiązków Głównego Specjalisty w Wydziale Kurateli Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji w Ministerstwie Sprawiedliwości, od 2010 r. starszy kurator zawodowy wykonujący orzeczenia w sprawach rodzinnych i nieletnich. W swoim wieloletnim doświadczeniu zawodowym zajmowałem się sprawami związanymi z wykonywaniem władzy rodzicielskiej, demoralizacji nieletnich, a także prowadziłem nadzory nad realizacją kontaktów z dzieckiem, podczas których stykałem się z szeroko pojętą problematyką tego zagadnienia. Aktualnie udzie­lam porad praw­nych z zakresu prawa rodzin­nego, a także biorę udział w spra­wach sądo­wych klientów. Kon­takt: 604 092 158 e-mail:marcin.zaborek@wp.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przepisy prawa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

206 odpowiedzi na „Utrudnianie kontaktów z dzieckiem

  1. grzegorz pisze:

    Witam, mam wizyty w kazda srode od 16 -19 oraz trzeci tydzien miesiaca od 10-19 sobota i niedziela. Do rzeczy po rozwodzie exzona wyniosla mi wszystko z domu, zostal mi stary telewizor i lozko z domu, po raz drugi raz przed rozwodem. Rodzina bylej zawsze byla do mnie wrogo nastawiona przez moja ex gdzyz nagadywala jak i moja rodzine, robila mi wiecznie na zlosc… zawsze byly problemy z jej strony a to dziecka mi nie dala, oczywiscie zglosilem to zawsze na policje, wyzywanie klniecie przy dziecku i pokazywanie nerwow przy dziecku to u niej standard, od niedawna zaczely sie duze problemy… jej byly chlopak zaczal mnie na klatcce schodowej pchac z przyslowiowego bara… wiec zglaszalem to na policje… po raz kolejny kiedy to nagle dziecko nie chcialo ze mna od niej wychodzic gdzyz widac ze dziecko jest nastawiane przeciwko mnie, nie chce chodzic ze mna na widzenia tak nagle dziecko nagle mowi na mnie “on” “zabije go” itd. zdazaly sie ostatnio interwencje policji gdzyz dziecko nie chcialo isc ze mna a moja ex zamykala mi drzwi mowia o za tydzien sie widzimy. nigdy nie bylo takich powodow na to zeby dziecko bylo zle traktowane przeze mnie. zawsze chcialo chodzic ze mna a tu nagle… szok. dziecko jest nagadywane…. nei mam pojecia co zrobic… nie pozwole jej na to zeby wkoncu wyszlo ze dziecko wogole nie bedzie ze mna chcialo chodzic … jestem bezsilny prosze o pomoc jestem tylko Meszczyzna… kocham swoje dziecko zawsze o nie dbalem… a z moja ex sie nie moge dogadac… jest za mloda i chyba nie ma rozumu ze zle robi dla dziecka… jutro chce sie wybrac do sadu o pomoc. moze ktos mi tu pomoze ….. chce wystapic o zabranie jej praw do wychowywania…. bo dalej juz nie moge wytrzymac patrzec ze moze wszystko ze mna robic…. to tak jak bym dal sobie napluc w twarz…. jej to sprawie przyjemnosc co robi i smieje mi sie w twarz…. dziekuje z gory za pomoc

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Skoro ma Pan zasądzone kontakty z dzieckiem, a nie może ich realizować, to powinien Pan wystąpić o ukaranie matki za ich utrudnianie, Jeżeli zachowanie dziecka nie wynika z Pana postawy wobec córki, to faktycznie przyczyna leży w manipulacji dzieckiem, więc zachodzą przesłanki do wystąpienia do sądu z wnioskiem w związku z utrudnianiem kontaktów. Przesłanką wystąpienia podstawy jest niemożność spędzenia czasu z dzieckiem w terminie określonym w postanowieniu, a zakładam, że taka sytuacja u Pana zachodzi. Pozdrawiam

      • Eliza - prawnik, nie-adwokat pisze:

        Panie Marcinie,

        nie ukaranie tylko egzekucje kontaktów poprzez zasadzenie odszkodowania za każdy utrudniony kontakt – problem w tym, że najpierw musi Klient uzyskać postanowienie o zagrożeniu odszkodowaniem, a dopiero po tym przy braku zmiany zachowania matki – egzekucja kontaktów poprzez otrzymanie odszkodowania. Z praktyki /mam to przerobione na już 2 Klientach/ procedura długotrwała i mało efektywna, bo jak trafi się uparte i zacięte babsko – to nawet płacenie kasy za utrudnianie kontaktów nie działa :( jakaś “nowa paskudna jakość” tworzy się w tym temacie… przerażające i mega-szkodliwe z punktu widzenia dobra dziecka.
        pozdrawiam
        Eliza

        • Marcin Zaborek pisze:

          Dzień dobry. Zgadzam się, że ta procedura jest długotrwała i powinna być rozpoznawana niezwłocznie. To jest ogromna słabość tej nowelizacji, która często skutkuje jej nieefektywnością (choć nie zawsze). Ukaranie jest pewną przenośnią, bo oczywiście Sąd najpierw zagraża zapłatą kwoty pieniężnej, a dopiero kolejne naruszenia skutkują nakazaniem zapłaty. Przepis natomiast nie nazywa tego odszkodowaniem. Oczywiście, że samo płacenie pieniędzy (tudzież zagrożenie jej zapłaty), to niejednokrotnie zdecydowanie za mało, ale często postawa polegająca na utrudnianiu kontaktów (często nie chodzi tylko o uniemożliwianie spotkań, ale i manipulacja) winna skutkować ingerencą Sądu we władzę rodzicielską rodzica, który takich działań się dopuszcza. Ale każdy przypadek przecież musi być rozpoznany indywidualnie. Niemniej jednak zgadzam się w pełni, że ta procedura mogłaby być o wiele skuteczniejsza, gdyby była rozpoznawana niezwłocznie. Pozdrawiam

  2. Ojciec pisze:

    Witam Panie Marcinie moja sprawa jest trochę inna niż wszystkie otóż wraz z moją żoną mieliśmy wyjechać za granice wszystko było już ustalone problem był tylko jeden z kim zostawić dzieci z początku miała się nimi zaopiekować moja siostra ale żona postanowiła że lepiej będzie gdy zawiezie je do swojej mamy w sadzie oraz gminie mieliśmy złożyć pismo iż pod naszą nieobecność dzieci będą pod opieką teściowej oraz podać adres,jednak tak się nie stało otóż moi teściowie rozwiedli się 2 lata temu tęściowa zostawiła swoje małe dzieci ma ograniczone prawa do nich,nie wiem gdzie mieszka wracając do tematu żona pojechała zawieść dzieci do teściowej,teściowa czekała na nią w okolicach szczecina,po dwóch dniach żona oznajmiła mi iż nigdzie nie jedzie i nie wraca i żebym zapomniał o niej i o dzieciach wyjechała 12.11.2012 i do tej pory nie wiem gdzie są moje dzieci żona nie odbiera tel.nie odpisuje na sms teraz zmieniła nr.złożyłem wniosek do sądu rodzinnego wydział rodziny i nieletnich po tygodniu dostałem pismo z sądu iż w tej sprawie toczy się już postępowanie żona złożyła pozew o pozbawienie mnie praw oraz alimenty dodam iż mamy 2 dzieci syn 2i pół roku córeczka 15 miesięcy co mogę zrobić nie widzę dzieci miesiąc czasu czy żona ma jakiekolwiek prawo tak postąpić bez powodu robić samosąd i odbierać mi prawo do dzieci dodam iż wiem tylko że mieszkają w okolicy kłodzko z konkubentem teściowej ja mieszkam na wybrzeżu to jest ok 600km proszę o jakąś poradę jestem już zrozpaczony nie wiem co robić z góry dziekuje

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Powinien Pan złożyć wniosek o uregulowanie kontaktów, także w trybie zabezpieczenia. Pozdrawiam

  3. justi pisze:

    Witam! Chciałabym się dowiedzieć co mogę zrobić gdyż mieszkałam przez prawie 4 lata z moim dzieckiem i Jego ojcem w Jego domu. Po ciągłym złym traktowaniu mialam dość i wyprowadziłam się z dzieckiem do domu mojej matki podczas gdy konkubent był za granicą. Gdy wrócił z początku przyjeżdzał do synka ale podałam Go do sądu o alimenty, wygrałam rozprawę zostały mi zasądzone alimenty ale po rozprawie ojciec dziecka przyjechał i zabrał je do siebie i złożył wniosek do sądu o ograniczenie mi praw rodzicielskich ja zrobiłam tak samo. Do chwili obecnej Sąd nie wydał żadnego wyroku rozprawy są przekładane wszystko jest przekładane konkubent twierdzi że nie utrudnia mi kontaktów z dzieckiem a w ogóle mnie do Niego nie dopuszcza ja już nie wiem co mam robić i do kogo udać się po pomoc.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Sugeruję udanie się do adwokata, bowiem jest to trudna sprawa. Należy także złożyć wniosek o udzielenie zabezpieczenia, ale w jakim zakresie (czy kontakty, czy o wydanie małoletniego) to już zależy od specyfiki sprawy, i jej analizy. Ja na podstawie tak krótkiego Pani pytania nie jestem w stanie udzielić innej wskazówki niż to, co na początku napisałem. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  4. Darek z boleslawca pisze:

    witam ,jak mozna udowodnic wyludzenie matce mojego syna, zamiast placic do komornika dawalem jej do reki, robilem zakupy itp. poniewarz niedala rady sie utrzymac i utrzymac dziecka, bo niemysli o pracy, zawsze powtarzala ze mi odda. i uniemozliwia kontakt z synem poza miejscem zamieszkania matki. mimo tego ze sadownie moge brac syna do siebie w ustalonym terminie, prosze o pomoc. dziekuje

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Jeżeli partycypował Pan w kosztach utrzymania dziecka, to nie może stwierdzać, iż pieniądze zostały przez matkę wyłudzone. Jeżeli kontakty ma Pan uregulowane, i nie moze ich realizować zgodnie z orzeczniem, to może Pan wystąpić o ukaranie matki za ich utrudnianie, jeżeli oczywiście regularnie stara się Pan je realizować i nie ma zastrzeżeń odnośnie Pana postawy wobec dziecka. Pozdrawiam

  5. Sylwester pisze:

    Wtam. Od dwóch lat mam ustalone kontakty z dzieckiem jednak nigdy nie były one realizowane w sposob jakie zostały ustalone. Najpierw matka przez rok czasu nie chciała dać mi dziecka utrzymując ze dziecko nie chce ze mną sie widząc pózniej ja zaprzestalem jeździć bo ciagle odmowy spotkania mnie żniw he ilu. Po pół roku ponowilem próbę kontaktu. Jednak matka nadal odmawiala spotkania z dzieckiem. Wkoncu ustaliliśmy przy swiadkach ze kontakty bedą realizowane zgodnie obowiązującymi uzgodnieniami ale w obecności matki z powodu zbyt długiej przerwy. I przez kolejne 4 weekendy dziecko było chore wiec mogłem je odwiedzić ale w domu, a nie tak jak uzgodnilismy poza domem- bylem co tydzien tak jak wypadaja wizyty, a teraz matka oświadczyła ze wyjeżdża i kolejnego spotkania nie będzie (jedyne spotkanie w okresie świątecznym). Zależy mi na odbudowaniu relacji z dzieckiem i nie zgadzam sie na to żeby odwołać te spotkanie. Czy w takim wypadku powinienem wnosić o utrudnianie kontaktu mimo ze byl czas kiedy ich nie realizowalem? Jeśli nie to jak inaczej mogę egzekwować spotkania z córka? Dodam ze waham sie bo w sadzie toczy sie sprawa wniesiona przez matkę o zmniejszenie liczby kontaktow i nie chce żeby mój pozew był postrzegany jako złośliwość, ale sprawa toczy sie juz rok i może jeszcze potrwać.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam, może Pan wnosić o ukaranie za utrudnianie kontaktów, ale od dnia, kiedy znów Pan te kontakty realizuje. Problem polega na tym, że sam zaprzestał Pan spotkan, więc w moim przekonaniu sąd nie uzna, że zasadne jest przyjęcie, iż doszło do utrudniania kontaktów. Bardzo mądrze Pan zrobił zgadzając się na stopniowe odbudowywanie kontaktów, więc sąd powinien to docenić. Jeżeli jednak realizuje Pan kontakty od jakiegoś czasu regularnie, i znów nagle ma Pan problem, ale tylko z powodu decyzji matki, i bez zaproponowania optymalnej alternatywy, to zachodzą przesłanki do wystąpienia o ukaranie poprzez zobowiązanie matki do realizacji orzeczenia o kontaktach zgodnie z obowiązującym orzeczeniem. Zaznaczam, że istotne są szczegóły sprawy, a ja opieram się jedynie na tym, co Pan napisał w pytaniu. Pozdrawiam

  6. Ojciec pisze:

    Witam Panie Marcinie,
    żona i ja jesteśmy w nieformalnej separacji od sierpnia 2011 r. Żona wyprowadziła się z mojego mieszkania zabierając 6 miesięcznego syna do swoich rodziców oddalonych o 360km. Jesteśmy w trakcie sprawy o uregulowanie moich kontaktów z synem gdyż z żoną nie można się porozumieć. odnośnie moich wizyt. Zasądzony został wyrok zabezpieczający moje kontakty w pierwszy i drugi weekend każdego miesiąca w obecności matki, ale bez obecności osób trzecich czyli teściów. Co do terminów to żona się wywiązuję chociaż z pewnymi wyjątkami gdzie często przesuwa godziny moich wizyt.
    Jednak moje pytanie dotyczy nie informowania mnie przez matkę dziecka o jego stanie zdrowia jak również o adresie żłobka, nie informuje mnie również o terminie wyjazdów dziecka na wakacje.

    Zacząłem się poważnie martwić jak otrzymałem telefon z przychodni, że żona nie chce zaszczepiść mojego syna w określonym terminie i mam z nią porozmawiać na ten temat. Oczywiście jak chciałem porozmawiać żona stwierdziła, że to nie moja sprawa bo jestem za daleko i mam się nie interesować i najlepiej nie odbierać telefonów z przychodni.

    Twierdzi, że nie ma takiego obowiązku więc tego nie robi.

    Nie wiem co mogę z tym zrobić żeby przymusić żonę do udzielania mi niezbdnych informacji o stanie zdrowia dziecka, adresie przychodni gdzie syn jest zapisany, adresu żłobka itp.

    z góry dziękuję za odpowiedź.

    pozdrawiam
    Szymon L.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Odległość, jaka dzieli Pana od miejsca zamieszkania dziecka powoduje, iż w praktyce nie ma Pan możliwości wykonywania władzy rodzicielskiej. Jednakże póki nie ma Pan ograniczonej tej władzy, to wiedzę o żłobku, czy też o przedszkolu powinien Pan posiadać. Niemniej jednak może Pan dowiedzieć się w przychodni o stanie zdrowia dziecka, a kwestii braku porozumienia odnośnie szczepień, może Pan wystąpić do sądu o rozstrzygnięcie o istotnych sprawach dziecka, poprzez zobligowanie matki do wykonania szczepień. Sąd rozważy, czy Pana wniosek i stanowisko w tym zakresie jest zasadne. Jeżeli samodzielnie żona nie chce udzielać Panu informacji, to może Pan to sam ustalić, lub wystąpić do sądu o zobligowanie żony do podania tejże informacji, lub do stałego informowania Pana o sytuacji dziecka. Pozdrawiam

  7. Ewelina pisze:

    Witam
    Mam poważny problem.Wyjechałam od męża który mnie niszczył zarówno psychicznie i fizycznie,zostawiając pod jego opieką naszego 2-miesięcznego syna.Nie byłam w stanie z wycieńczenia zarówno fizycznego jak i psychicznego zajmować się moim dzieckiem, nie otrzymywałam również żadnej pomocy ze strony męża w tym zakresie.Wzywałam wielokrotnie policję ale nie uzyskiwałam żadnej pomocy.Oczywiście przed wyjazdem podpisaliśmy z mężem “porozumienie” w którym zawarliśmy że na okres jednego miesiąca dziecko zostaje przy nim,wcześniej złożyłam do sądu pozew o rozwód wraz z wnioskami zabezpieczającymi tzn.by dziecko zamieszkiwało przy mnie i wniosek o alimenty.Jakie zagrożenia mogą mnie spotkać i jak się sąd ustosunkuje,czym mogę argumentować to że zostawiłam 2-miesięczne dziecko?Czy to że nie mam możliwości by być z dzieckiem w święta ponieważ mąż powiedział że dziecko ma zostać w domu i nie życzy sobie by gdzieś z nim wyjeżdzać a mogę ewentualnie spędzić święta z nimi będzie źle widziane przez sąd? Dla mnie ten człowiek nie istnieje już i nienaturalnym jest spędzać święta w atmosferze nienawiści i być może z interwencjami policji.Co powinnam począć?Proszę o pomoc i rade.
    Dziękuję za odpowiedz z góry.
    pozdrawiam
    Ewelina

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Nie wiem, jakie konkretnie motywy skutkowały decyzją o pozostawieniu dziecka, ale nie będzie to zapewne dobrze ocenione przez sąd, a jak ma Pani to argumentować? raczej prawdą, ponieważ wymyślanie konstrukcji, które są nieprawdziwe może tylko pogorszyć Pani pozycję w postępowaniu. Postawa ojca nie do końca uniemożliwia Pani kontakty w święta ponieważ w pewnym zakresie ma Pani taką możliwość. Nie wiem, jaka motywacja przyświeca ojcu dziecka, by nie pozwalać na szersze kontakty w święta. Sąd oceni, czy jego zachowanie było zgodne z dobrem dziecka, a bedzie to możliwe tylko na podstawie analizy Pani sprawy. Jeżeli nie miał powodów, by nie pozwolić Pani spotkać się w szerszym zakresie z dzieckiem, to nie będzie to dobrze widziane przez sąd. Co powinna Pani czynić? na pewno brak zabezpieczenia jest dla Pani niekorzystny, i w zasadzie co najmniej o kontakty powinna Pani w trybie zabezpieczenia wystąpić. Pozdrawiam

  8. paulina pisze:

    Jestem z mezem 11 miesiecy mieszkalam w Irlanii i mamy 8 miesiecznego synka moj maz jest obcokrajowcem.Naduzywal wobec mnie przemocy fizycznej i psychicznej wiec przyjechalam do polski lecz zostal zlozony wniosek do sadu o porwaniu dziecka lecz ja chce wrocic do Irlanii.Czy zostane zatrzymana na lotnisku?

  9. alicja pisze:

    Witam! Proszę o pomoc bo nie wiem co powinnam zrobić i czy będzie to zgodne z prawem. Sytuacja wygląda tak, że mąż znęcał się nade mną psychicznie i fizycznie i został skazany na okres 1 roku w zawieszeniu na 4. Do czasu sprawy (2 miesiące) miał zakaz zbliżania i wchodzenia do mieszkania. Wprowadził się jednak z powrotem gdy sprawa się zakończyła. Nadal pije, nie pracuje, nie daje na dzieci. Chcę wyrzucić go z mieszkania bo to ja je wynajmuję i na mnie jest umowa, on na niej nie widnieje i nie jest tam zameldowany nawet tymczasowo. Chcę złożyć pozew o rozwód i uregulowanie widzeń ojca z dziećmi, ale się boję że jak dostanie papiery, to może nam coś zrobić, bo on nie wyobraża sobie życia bez nas i twierdzi że w takiej sytuacji powiesi mnie i dzieci i siebie bo żyć “obok niego” nie będziemy. Nie chcę mu jednak zabraniać kontaktów z trójką naszych dzieci, bo on jest tak samo ich ojcem jak i ja matką, a dzieci tego kontaktu potrzebują. W zeszłym miesiącu była sprawa z urzędu o ograniczenie praw do dzieci mojemu mężowi, ale ze względu że on mieszka u mnie -mamy oboje ograniczone prawa i nadzór kuratora (mąż jest cały czas w domu i nie mogę swobodnie rozmawiać z panią kurator bo boję się męża). Sąd powiedział, że jeśli mąż się wyprowadzi to ja mogę się starać o przywrócenie całkowitych praw do dzieci. Jednak nie wiem co z kontaktami ojca z dziećmi do czasu sprawy rozwodowej i ustalenia terminów widzeń?????????? Czy wogóle mam prawo zmienić zamki w drzwiach i nie wpuścić go do mieszkania? Mąż sam się nie chce wyprowadzić… proszę o pomoc

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Może Pani złożyć do sądu karnego, który skazał Pani męża za znęcanie się nad Panią wniosek, o nalożenie na niego w trybie art. 74 par 2 kodeksu karnego dodatkowego obowiązku w postaci lokalu, który z Panią zajmuje. Najlepiej i najbezpiecznie dla Pani zwrócić się bezposrednio do kuratora, który ma dozór nad mężem, by o to wystąpił, informując go ustnie o groźbach i obawie o własne życie i zdrowie. Jeżeli sąd wyda takie postanowienie, to mąż będzie miał obowiązek wyprowadzenia się z mieszkania pod rygorem odwieszenia kary pozbawienia wolności. wówczas będzie też Pani mogła zmienić zamki w drzwiach. To z racji zagrożenia, o którym Pani wspomniała nie powinno trwać długo. Pozdrawiam

  10. Jacek pisze:

    Dzień dobry! Jestem wraz z żoną w trakcie sprawy rozwodowej, oboje w pismach do Sądu, jak i podczas zeznań w Sądzie deklarowaliśmy, zapewnialiśmy o zgodności między Nami odnośnie moich nieograniczonych kontaktów z Naszym 4-letnim synkiem, jednakże po 18 grudnia 2012r., wtedy odbyła się rozprawa, na której zawnioskowałem o rozwód z orzeczeniem o winie powódki(moja żona wniosła pozew o rozwód do Sądu, bez orzekania o winie…)… Po Nowym Roku, 2 stycznia 2013, wróciłem do domu (mieszkam obecnie tylko z teściem, żona wyprowadziła się do kochanka, razem z dziećmi) zapytałem żonę, w formie smsu, czy mógłbym spotkać się z Naszym synkiem i być z nim od piątku(o4.o1.13) do poniedziałku rana-zaprowadziłbym go do przedszkola. Nie otrzymałem odpowiedzi na to pytanie, były smsy od Niej innej treści , ich jednak nie będę przytaczał. W czwartek ok 20.30 ponownie pytałem o spotkanie z dzieckiem w dniu jutrzejszym(tj.04.01.13), następne smsy wysłałem w piątek, gdy dowiedziałem się od żony, cytuje: “Dziecko nie wyraża chęci spotkania z tobą a szczególnie spania tam. (chodzi o spanie w mieszkaniu w którym do końca września 2012 mieszkałem wraz z żoną i dzieckiem- jej mieszkanie i jej ojca) A ja już więcej nie będę go na siłę i z płaczem do ciebie prowadzić.”
    Dodam w tym miejscu, że dziecko nigdy nie płakało gdy spotykało się ze mną, czy to przyprowadzane przez matkę do mnie, czy też odbierane przeze mnie z miejsca wskazanego przez jego matkę.
    Po tym smsie, poprosiłem żonę o możliwość porozmawiania z dzieckiem przez telefon, skoro rzeczywiście nie chce się ze mną spotkać, to chciałbym móc choć troszkę, choć przez chwilę, porozmawiać z nim przez telefon. Takie prośby i o moje spotkanie z dzieckiem jak i o chociaż rozmowę z nim przez telefon wysyłałem do żony także 5 stycznia i do chwili obecnej, tj. 6stycznia2013 godzina 11.15, nie mam żadnej odpowiedzi, ani też nie porozmawiałem z dzieckiem, ani tym bardziej się z nim nie spotkałem.
    Moje pytanie: Co mogę i co właściwie muszę zrobić aby móc wyegzekwować na tym etapie moje prawo do spotkań z dzieckiem, z moim synkiem?
    Obawiam się dalszych utrudnień przez matke dziecka moich kontaktów z nim. Liczyłem, że będę też mógł zabrać dziecko na jeden tydzień ferii zimowych, ale w tej sytuacji mam ogromne wątpliwości.
    Z góry bardzo Panu dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Jacek

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Musi Pan posiadać uregulowanie kwestii kontaktów. Skoro toczy się sprawa rozwodowa, to w ramach tej sprawy powinien Pan złożyć wniosek o uregulowanie kontaktów w trybie zabezpieczenia, jak również wnieść swoje oczekiwania odnośnie ostatecznej wersji kontaktów. Dalsze utrzymywanie takiego stanu spowoduje nie tylko niemożność skutecznego sankcjonowania za utrudnianie kontaktów, ale przede wszystkim ustatuuje Pana jako porszącego, petenta, i z tym będzie się Pan borykał jeszcze długo po rozwodzie. We wniosku o zabezpieczenie już może Pan zaznaczyć oczekiwania odnośnie ferii zimowych, a nuż sąd rozpozna Pana wniosek bez konieczność rozprawy, choć musi Pan sie liczyć, iż ta kwestia będzie rozstrzygnięta na rozprawie. Pozdrawiam

  11. Kasia pisze:

    Witam,

    Jestem z mężem rok po rozwodzie. Mamy córkę, która obecnie skończyła 4 lata. W efekcie rozprawy został ustalony plan , który określa między innymi kontakty z dzieckiem. Niestety jak czas pokazał plan ten jest niedokładny, brakuje w nim wielu dni świątecznych, ferii itp. My jako rodzice nie dogadujemy się tak jak bym tego chciała. W związku z tym mam pytanie czy i w jaki sposób istnieje szansa na doregulowanie kontaktów z dzieckiem poprzez aneks istniejącego planu ? Dodam tylko , że wystosowane pismo do eks męża w sprawie mediacji zostało przez niego odrzucone, w odpowiedzi uzyskałam zapewnienie ,że przecież dogadujemy się bardzo dobrze, co jest wierutnym kłamstwem.
    Będę wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam Kasia

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Jeżeli ma Pani uregulowane kontakty, i brakuje w nich tych dni, to nie pozostaje Pani nic innego, jak zakładać kolejną sprawę w zakresie kontaktów. Na poziomie porozumienia nie widzę możliwości, by uzyskała Pani porozumienie. Niestety aneksów do placu prawo nie przewiduje. Pozdrawiam

  12. Przemek pisze:

    Witam Panie Marcinie.Mam problem z widywaniem 4 letniej córeczki.Roztałem się z narzeczoną 3 miesiące temu a dzieli nas odległość 150km.Czekamy na rozprawę którą niby matka dziecka złożyła wniosek.Nie jestem pewny czy to nie jest kolejna brednia z jej strony,nie mogę się z nią porozumieć spokojnie mimo wielu prób.Córka ma moje nazwisko i jest u mnie zameldowana na stałe czy jeżeli pojadę do córki i nie będę mógł jej zabrać do siebie mogę wezwać policję czy policja coś wskóra?Nie wiem już co mam robić proszę o poradę!!! Z góry dziękuję i pozdrawiam Przemek

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Policja nie odbierze dziecka, ale na policji powinien Pan zgłosić fakt, iż zgodnie z postanowieniem nie może Pan spotykać się z dzieckiem. A jeżeli dopiero czeka Pan na orzeczenie, to wizyty policji są bezcelowe, i tylko niepotrzebnie stresują dziecko. Policja może pomóc przy obowiązującym orzeczeniu np. poprzez odnotowanie faktu nie odbycia kontaktu. Pozdrawiam

  13. Joanna pisze:

    Witam.Mam pro­blem i zupeł­nie nie wiem jak go rozwiązać.Od sierp­nia 2012 roku miesz­kam sama z dziećmi ma stan­cji na któ­rej mąż nie jest zameldowany(szykuję się do rozwodu).na początku za czę­sto nas nie odwie­dzał tj.raz w tygo­dniu albo rzadziej,bo pra­co­wał doryw­czo i miał pie­nią­dze to nie widział wtedy dzieci ‚a mamy dwójkę 7 lat i dru­gie ma 10 m-cy .Od jakie­goś czasu nagmin­nie mnie odwie­dza, że staje się to męczące zazna­czam, że czę­sto pod wpły­wem alko­holu wtedy go nie wpusz­czam lub na kacu, cią­gle od niego nie­przy­jem­nie pachnie,mam tego dość przy­cho­dzi o 7.00 rano zapro­wa­dza córkę,która ma na 9.00! do przed­szkola i wraca zupeł­nie jak do sie­bie do domu,bo “on ma prawo do dziecka przyjść” korzy­sta z moich rze­czy np.chce się umyć lub coś zjeść, bo twier­dzi” żę ma prawo bo tu są jego dzieci i płaci alimenty”,a tak naprawdę to płaci fun­dusz alim. i to na córkę dopiero od paż­dzier­nika 2012 r.a na syna są w postę­po­wa­niu komor­ni­czym wcze­śniej w ogóle nie płacił.A jak przy­cho­dzi trzeżwy i go wpusz­czę to sie­dzi cały dzień lub wycho­dzi ‚bo ma coś do zała­twie­nia rze­komo i znowu wraca mam tego dość ‚bo dez­or­ga­ni­zuje mi życie nie mogę nic zała­twić cią­gle mnie śledzi czuję się zle w tej sytuacji,nie mogę nor­mal­nie żyć.Mamy też roz­dziel­ność majątkową,bo bałam się że narobi dłu­gów ‚które będę musiała spłacać.nie wiem jak się od tego uwol­nić i jak usta­lić te kontakty.Jak chcia­łam mu dać dziecko star­sze na week­end to mówił ‚że nie ma miej­sca do spa­nia albo że nie ma co jeść u jego matki ‚bo on z matka mieszka teraz i tak wymy­śla cią­gle coś to nie wiem czy jemu zależy na dzie­ciach czy na wygod­nym życiu u mojego boku , bo zawsze to ja wszystko utrzymywałam,bo on jak coś zaro­bił to wszystko prze­pił i mówił ‚że znowu go ktoś zro­bił bam­buko i mu nie wypła­cił kasy .Cią­gle kłamał.Wcześniej miesz­ka­li­śmy też na stancji7 lat i wszystko było na mojej gło­wie rachunki,zakupy nia­nia w ogóle wszystko. Pro­szę o pomoc.Pozdrawiam.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Musi Pani jakąś sprawę założyć. Tj. albo rozwodową albo o kontakty. Skoro Pani wynajmuje mieszkanie, to nie ma Pani obowiązku akceptacji zachowania męża (nie miałaby Pani obowiązku także i w innej sytuacji). Jeżeli czuje Pani, iż ojcec przychodzi pod wpływem alkoholu, należy wezwać policję, by go zbadali alkomatem. Będzie to przesłanka do ograniczenia mu kontaktów, jeżeli nadużywa alkoholu. Przyczyną zachowań ojca, jest brak stawiania granic przez Panią. Nie musi się Pani na wszystko zgadzać, jeżeli to dezorganizuje życie Pani i dzieci. Pozdrawiam

  14. Joanna pisze:

    Dzię­kuję pięk­nie za poradę.POZDRAWIAM.

  15. Kasia pisze:

    Witam serdecznie Panie Marcinie,
    Dziękuję za wcześniejszą poradę.
    Niestety pojawił się kolejny problem z ex mężem. W momencie gdy został stworzony plan kontaktów z dzieckiem nie zostały uwzględnione takie sprawy jak przedszkole, ponieważ córka wtedy jeszcze do niego nie uczęszczała. Nie ma w planie wzmianki na temat tego, że mogę zawozić córkę do przedszkola w wyznaczone sądownie dni moich wizyt (wtorek, czwartek), a także ojciec zabrania mojej mamie czyli babci dziecka odbierać ją z przedszkola, a wciąż robi to jego ojciec. Bezustannie wymyśla jakieś bzdurne powody, zasłania się swoimi planami itp. Gdy proszę o wyjaśnienie dlaczego mi tego zabrania mówi , że on nie musi mi się tłumaczyć. Co ja mogę w takiej sytuacji zrobić ? Niestety nie mogę powołać się na plan wizyt, ponieważ w nim nie zostało to uwzględnione, on o tym doskonale wie, więc robi sobie ze mną co chce. Czy rzeczywiście tak jest, że jeżeli nie ma tego w planie ja nie mogę nic zrobić i muszę być zdana na jego łaskę i niełaskę, dobry humor ? Niestety on kłamie tłumacząc córce dlaczego mama nie przyszła, oczernia mnie w jej oczach. Doskonale wiem, że po prostu chce mnie i moją rodzinę odsunąć od córki i nie na rękę jest mu fakt, że uczestniczę w życiu dziecka i pojawiam się regularnie w przedszkolu. Wiem, że jedną z opcji jest zmiana planu, czyli doregulowanie kontaktów, ale to jest proces długotrwały i bardzo się boję, że to źle wpłynie na moje relacje emocjonalne z dzieckiem. Córka ma dopiero 4 lata. Czy mogę coś zrobić zanim uda się sądownie zmienić plan wizyt? Będę wdzięczna za radę.
    P.S. robi Pan naprawdę świetną pracę. Pomaga wielu osobom , którym po prostu świat się wali i nie wiedzą dokąd się zwrócić. Dziękuję.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry.Dziękuję za uprzejme słowa. Skoro nie ma w planie tych rozwiązań, to jest pewien problem. Jeżeli chodzi o babcię macierzystą i jej prawo do odbierania dziecka, to sokoro robi to dziadek ojczysty, to nie ma przeszkód, by robiła to babcia. Zaznaczam tylko, by nie było to ominięcie przez Panią zakresu kontaktów, jaki został wyznaczony. Jeżeli macie Państwo władzę rodzicielską, to upoważnienie do tego, kto może odbierać dziecko z przedszkola musicie zostawić w przedszkolu. jeżeli jednak ojciec nie zgadza się na to, by babcia odbierała córkę, to może Pani wystąpić do sądu o rozstrzygnięcie o istotnych sprawach dziecka poprzez wyrażenie zgody na odbiór przez babcię, ale to musi mieć uzasadnienie. Może się okazać, iż w tym przypadku sąd uznał, że babcia powinna wystąpić o kontakty z wnuczką. Odnośnie długotrwałości, to wcale tak nie musi być, wiele kwestii może zostać uregulowanych w zabezpieczeniu, co może przyspieszyć wykonywanie określonych działań. A poza tym, chyba bez sądu i tak się nie obędzie, więc nie ma co zastanawiać się nad długotrwałością postępowania. Utrzymywanie stanu, który nie jest korzystny ani dla Pani ani dla dziecka jest tylko przedłużaniem nieprawidłowej sytuacji i automatycznie przeciąga określone rozwiązania. Pozdrawiam

      • Kasia pisze:

        Dziękuję za odpowiedź Panie Marcinie. Niestety bardziej niż sytuacja babci martwi mnie moja sytuacja. Oboje mamy władzę rodzicielską w takim samym stopniu, przedszkole zostało poinformowane kto może przyprowadzać i odbierać córkę, na liście jestem zarówno ja jak i babcia (moja mama). Mimo tego mój ex zabrania mi odwożenia córki do przedszkola, nie podaje przy tym żadnego wytłumaczenia. Niestety nie wiem jak mam z nim walczyć gdyż nie ma tego w planie, a widzę, że na niego tylko to działa i niejednokrotnie słyszałam “nie ma tego w planie więc będzie tak jak ja mówię”. Niestety o przedszkolu w planie nie ma mowy, więc on czuje się bezkarny a ja bezsilna. Pisze Pan “Zazna­czam tylko, by nie było to omi­nię­cie przez Panią zakresu kon­tak­tów, jaki został wyzna­czony” – absolutnie nie ma to miejsca, w żadnym stopniu nie naginam postanowień planu, trzymam się zarówno dni jak i godzin.

        • Marcin Zaborek pisze:

          Skoro nie może Pani uzyskać zgody ojca w tym zakresie, a zależy Pani na tym, by choć córkę odwozić do przedszkola, to pozostaje Pani wizyta w sądzie,albo może Pani poprosić o wsparcie ze strony pedagoga lub wychowawcy, może mediacja osoby niezależnej pomoże rozwiązać problem.Pozdrawiam

  16. Ojciec pisze:

    Witam. Dowiedziałem się od mojej byłej żony że nasza córka jest w szpitalu. Jesteśmy po rozwodzie 6 lat- córka ma 7. Obecnie sądzimy się o ponowne uregulowanie kontaktów- sprawa bardzo skomplikowana bo od 2010 roku była żona nie przestrzegała ugody jaką zawarliśmy że mogę zabierać córkę sam. Po wielu próbach nastąpiła przerwa w kontaktach moich z córką- nie widziałem się z nią pół roku- teraz ona nie chce się ze mną widzieć mimo iż przyjeżdżam od ponad pół roku do niej córka nie chce ze mną wogóle rozmawiać. Teraz okazuje się że jest w szpitalu- matka jej daje mi tylko zdawkowe informacje- że pojechała na badania nic więcej- chciałbym sam porozmawiać z lekarzem ale ona nie chce mi powiedzieć w jakim szpitalu jest dziecko twierdząc że “nie ma takiej potrzeby” bo ona mnie informuje o wszystkim a córka nie chce żebym ją odwiedzał w szpitalu. Zapewniłem ją, że bez jej zgody nie będę odwiedzał jej w szpitalu ale chce wiedzieć w jakim szpitalu jest żeby móc porozmawiać z lekarzem- przecież nie bierze się dziecka do szpitala żeby zrobić morfologie, martwię się, zwłaszcza, że z powodu choroby od dłuższego czasu odwoływane są moje spotkania z córką. Czy mogę coś zrobić w tej sprawie? Przy rozwodzie Sąd powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej matce jednocześnie ograniczając moją do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Ma Pan prawo do wiedzy odnośnie stanu zdrowia dziecka. Jeżeli matka nie chce Panu tego podać, to może Pan spróbować złożyć wniosek do sądu o zobowiązanie matki do podania informacji, w którym szpitalu przebywa dziecko, ale chyba można założyć, że będzie to jeden z kilku szpitali w Pana miejscowości i ustalenie tego nie powinno być problemem. Ma Pan prawo do informacji, jeżeli posiada Pan władzę rodzicielską w tym zakresie. Pozdrawiam

  17. Ewa M. pisze:

    Wracając do mojego poprzedniego zapytania chciałabym jeszcze dodać, że były partner a ojciec naszego synka być może próbował popełnić samobójstwo. Kiedy poznałam obecnego partnera i weszłam w związek, poinformowałam byłego partnera o tym fakcie gdyż chciałam by ograniczył no trochę swoje częste odwiedziny synka u mnie w mieszkaniu. Nie chciałam by obecny partner ani żadne z nas nie czuło się niezręcznie i tyle. Po tym fakcie były partner zostawił mi list z krótką inf.że nie potrafi tak żyć, jestem wspaniała mamą i mam zająć się naszym synem. Wieczorem pisał mnóstwo smsów, coraz bardziej niepokojących. Rano napisał, że próbował z sobą skończyć ale się mu nie udało. Przez kilka dni miał wyłączone tel.nie dawał znaku życia. Przez następny czas zostawił mi jeszcze kilka listów, bardziej obszernych. W jednych pisząc że jestem wspaniała mamą itd., w innych że mnie nie nawidzi i wszystko co najgorsze.. Do dziś ojciec dziecka ma częste zmiany humorów. Przez tydz.był spokój po czym zaczyna dogryźć mi przy pierwszej lepszej okazji, poniżając w smsach itp. Czy ten człowiek może stwarzać zagrożenie dla dziecka choć syn nie informował do tej pory by ojciec wyrządzaj mu jakąś krzywdę fizycznie ? Manipuluje nim emocjonalnie, awanturuje się przy nim i mnie wyzywa ale czy fakt że być może próbował się zabić może lub powinien być dla mnie sygnałem ku ograniczeniu mu kontaktów w synem ? Dziękuję za pomoc.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Zachowanie byłego partnera jest bardzo niebezpieczne i powinna Pani wystąpić co najmniej o uregulowanie widzeń, badania w RODK z udziałem psychiatry. Taka postawa, w której grozi sobie śmiercią, i obarcza Panią o to, może być i zagrożeniem dla syna. Może się okazać, że takie zachowania będą przy dziecku, a to może być dla małoletniego traumatyczne przeżycie. Ponadto mam wrażenie, że zachowanie byłego partnera może mieć znamiona stalkingu, więc i pod tym kątem należy rozważyć kilka kwestii. Zachowanie ojca według mnie jest zagrożeniem dla dziecka, i to nie tylko ze względu na groźby samobójstwa, ale i wyzwiska pod Pani adresem, i Pani partnera. SMS, które Pani dostaje powinno się załączyć do akt sprawy. Pozdrawiam

  18. Ewa M. pisze:

    Serdecznie dziękuję Panu za pomoc i poradę. Aktualnie czekam na wizytę u psychologa z synem. Domyślam się, że opinia specjalisty będzie potrzebna w sądzie. 25 stycznia tego roku ojcu dziecka zasądzono alimenty w wys. 500 zł. począwszy od grudnia gdyż wtedy złożyłam o nie wniosek. To już zupełnie go zdenerwowało bo do tej pory opłacał przedszkole syna w ramach nie załatwionych jeszcze alimentów. Tym samym za grudzień i styczeń musi zapłacić drugi raz. Zastanawia mnie w jakim terminie powinien uregulować ubiegłe dwa miesiące, kolejne do 10ego dnia miesiąca gdyż już zaczął kombinować z ich wpłatą twierdząc, że jestem mu winna jakieś pieniądze.. Czy wyrok otrzymam pocztą i w jakim terminie czy sama powinnam go odebrać w sądzie ? Dziękuję i pozdrawiam.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Jak najszybciej powinien to uregulować. Powinna Pani udać się do sądu i wystąpić o stwierdzenie wykonalności orzeczenia, i udać się z tym do komornika. Pozdrawiam

  19. Ojciecc pisze:

    Witam.Panie Marcinie mam problem z moją byłą konkubiną,gdyż mamy razem prawie trzy letniego synka,rozstaliśmy się ponad rok temu,i jak do tej pory nie miałem większych problemów aby zabierać synka do siebie co któryś weekend.dlatego nie składałem wniosku o widzenia.mam zasądzone alimenty z których w miarę możliwości się wywiązywałem.Problemy pojawiły się gdy straciłem pracę i nie wpłaciłem prawie ostatnich dwóch rat.(jestem bezrobotny) od tej pory nie mogę zabrać syna do siebie,i była konkubina mówi że mam ustalić widzenia przez sąd co oczywiście uczynię,i tu pytanie,czy mam prawo widywać się z synem zanim sąd ustali widzenia??? A jeżeli tak to czy musi się to odbywać w jej domu przy czym mieszka z rodzicami i jej ojciec kategorycznie zabrania mi wstępu???co w takiej sytuacji zrobić???Proszę o pomoc.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Chyba jednak nadszedł czas na uregulowanie kontaktów, w ramach wniosku powinien Pan złożyć wniosek o zabezpieczenie kontaktów. Wniosek zabezpieczający. Generalnie kontakty nie muszą odbywać się w obecności matki i jej rodziców, tym bardziej, że jak rozumiem dotychczas odbywały się w innej formie. Pozdrawiam

  20. Mama pisze:

    Witam serdecznie. Zwracam się do Pana z zapytaniem, ponieważ już nie wiem gdzie mam szukac pomocy. Każdy prawnik mówi co innego, a Pan kurator poradził mi, abym przemilczała sprawę i próbowała się “dogadać”. Ale zacznę od początku. Moi problemem jest matka mojego byłego konkubenta, z którym mam Syna. Dziecko ma 6 lat, babka zaczęła się nim interesowac dopiero w zeszłym roku. Złożyła pozew do Sądu o ustalenie kontaktów. Zostały one uregulowane w ten sposób, że zabiera go w co drugi czwartek od 17 do 19 oraz w pierwszą sobotę i trzecią niedzielę miesiąca od 9 do 15. Wszystko było by w porządku, gdyby nie fakt, że za kazdym razem jak przyjeżdża robi mi awantury. Ostatnio zażądała, żeby mój Syn zostawał u niej na dwa weekendy w miesiącu, gdy się nie zgodziłam zaczęła mnie wyzywac od najgorszych. Ostatnio się dowiedziałam, że kontakty z moim synem ograniczają się do odbierania i przywożenia go do domu. W czasie kiedy ma się Nim zajmować dziecko jest pod opieką obcych ludzi. Problem tkwi również w miejscu, gdzie mój Syn przebywa. Sąd ustalił, że mają sie odbywać w miejscu zamieszkania babki, lub w miejscu publicznym na terenie miasta, po uprzednim poinformowaniu mnie o tym… Jednak babka wywozi go na wieś odlagłą kilkadziesiąt kilometrów od mojego miejsca zamieszkania, czego kategorycznie zabroniłam. Prosze o radę co moge zrobić, aby babka dotrzymywała postanowień sądu i wykonywała kontakty zgodnie z wyrokiem. Ewentualnie jakie są szanse, że sąd przychyli się do mojego wniosku o rzadsze kontakty. Dodam tylko, że ostatnio wykrzyczano mi, żebym czekała na kolejny pozew, gdyż zrobią wszystko, żeby Syn spędzał ze mną jak najmniej czasu…
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Absolutnie nie zgadzam się z tym, ze trzeba przemilczeć sprawę. No i nie wiem, na czym miałoby polegać to dogadanie się, ponieważ z okolicznosci sprawy wnoszę, że dogadanie się polega na akceptacji oczekiwań babci dziecka, a to nie jest porozumienie.Postanowienie sądu zostało wydane po to, by je przestrzegać. Ma Pani dwie możliwości, zmiana na rzadsze, bo babcia dziecka źle je realizuje, lub wniosek o ukaranie za nieprawidłową ich realizację. Druga opcja jest lepsza, choć musi mieć Pani dowód na to, że źle są realizowanie te kontakty np. zeznania świadków. Pozdrawiam

  21. Ewa M. pisze:

    Serdecznie dziękuję Panu za odpowiedź. Wiele mi uzmysłowiła. Mam jednak dylemat, ponieważ nie wiem czy mogę ograniczyć widzenia ojca z synem do czasu uregulowania bądź ograniczenia kontaktów skoro dziecko średnio 2 dni w tyg.jest odbierane przez ojca z przedszkola. Tak samo co drugi dzień ojciec dzwoni do syna. Jednak i podczas spotkań i rozmów nadużywa on władzy rodzicielskiej. Zaczyna wypytywać o mnie i “frajera”, dziecko podczas rozmowy tel.zaczęło zamykać się w pokoju lub chować się za meble, bym nie słyszała rozmowy. Kiedy ostatnio na głośnomówiącym usłyszałam jak naprawdę wygląda rozmowa zastanawiam się nad wyłączeniem tel.syna a umożliwieniem rozmów przez mój tel, wolałabym by ojciec dzwonił na mój nr.bo chciałabym ew.zacząć nagrywać rozmowy. Czy wyłączenie jego tel.może mi zaszkodzić, tak samo brak zgody na ich samotne spacery a w mojej obecności ew.spotkania u nas w domu by uniemożliwić dalsze nastawianie syna przeciwko mnie i partnerowi ? Czuje się odpowiedzialna za dziecko, nie chce nadal pozwalać by to trwało dalej. Mam tylko nagranie jak ojciec dziecka zrobił awanturę, był agresywny, przeklinał, wyzywał mnie i wyrażał się wulgarnie o partnerze w obecności dziecka. Co mogę zrobić do czasu rozprawy i skier.na badania w RODK ? Pozdrawiam

    • Marcin Zaborek pisze:

      Ma Pani możliwość złożenia wniosku o udzielenie zabezpieczenia na czas trwania postępowania i w ten sposób zmniejszenie liczby kontaktów. Wyłączenie telefonu nie zaszkodzi Pani, jeżeli jest zgodna z dobrem dziecka, bo wypowiadanie wulgaryzmów pod adresem matki do dziecka, a także jej partnera jest karygodne. O tym powinna Pani porozmawiać również z psychologiem w przedszkolu, tak by miał wiedzę o aktualnej sytuacji dziecka. Pozdrawiam

  22. Ewa M. pisze:

    Bardzo serdecznie dziękuję Panu za pomoc i porady. Pozdrawiam.

  23. Agata pisze:

    Jestem w trakcie rozwodu nie z mojej winy i ja go nie chcę. Nie uznaję kontaktów wyznaczonych przez sąd bo uważam że dziecko mo prawo być z obojgiem rodziców cały czas. Sęk w tym, że to ojciec nie chce być z córkami w naszym domu nawet jak mnie w nim nie ma. Stawia im warunki i muszą się mu podporządkować. Mąż zostawił nas 5 lat temu i wówczas miały 5 i 9 lat. Często zabierał je do swojej matki ale się tam nimi nie zajmował, bywało że je tam zostawiał a sam znikał. Jego matka dzieci przyprowadzała po paru godzinach. Mąż zabrał także pare razy dzieci na jakiś nocleg ale wracały głodne i bywało że zostawiał je same w pokoju i nie mogły do mnie zadzwonić ani powiedzieć gdzie są. Obecnie dziewczyny mają 14 i 10 lat. Mąż źle się do nich odnosi, ignoruje je oraz ich potrzeby. One czują się zdradzone gdyż mąż jest dorywczo z kochanką która ma także córkę w wieku 14 lat. Z nią spędza weekendy, chodzi do kina, wyjeżdża w góry. Córki z tego powodu nie chcą już z własnym tatą jeździć samochodem którym on się porusza gdyż jak mówią ta “wredna baba i jej córka ” w nim jeżdzi. Dzieci nie mogą rozwijać swoich zainteresowań i bardzo dużo straciły przez to że tata zostawił rodzinę. Mają dużą świadomość tego jaką krzywdę im wyrządził.
    Zapewne Sąd zasądzi widzenia choć ja chcę aby mąż zawsze i w każdej chwili przychodził. Jednak co jeżeli Sąd zasadzi widzenia i np. jakiś dzień widzenia poza miejscem zamieszkania bez mojej obecności? Córki nie pójdą. Namówiałm je parę razy do wyjścia z mężem ale później żałowałam. Starsza córka była na mnie zła a młodsza płakała że ona nie będzie nigdzie szła tylko z tatą. Starałam się przygotować grunt i powiedziałam im że Sąd może kazać im iść z tatą bezemnie i wówczas starsza powiedziała że nikt jej nie zmusi a młodsza strasznie płakała. Co będzie jeżeli Sąd wyznaczy takie widzenia, tata przyjdzie po nie a te odmówią wyjścia z nim?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Nie wiem, czy nie chce Pani rozwodu, czy rozwodu z Pani winy. Nie może Pani wychodzić z założenia, iż nie będzie uznawała orzeczenia sądu. Takie zostało wydane i powinno być realizowane, ewentualnie może Pani wnosić o zmianę postanowienia, szczególnie jeżeli zachodzą okoliczności, o których Pani wspomina (dzieci są głodne i ignorowane). Nie wiem czemu tak córki mówią o partnerce męża ale może w ten sposób okazują lojalność wobec Pani uczuć, a to nie jest dobre, bo może wskazywać, iż są zbyt głęboko zaangażowane w Państwa konflikt. Generalnie jest tak, że jeżeli dzieci nie chcą iść na kontakty, to istnieje prawdopodobieństwo, że sąd może uznać, iż utrudnia Pani kontakty, a to z pewnością nie jest Pani potrzebne. Siłą ich nie odbierze ojciec, ale Pani może zostać uznana za odpowiedzialną za taką sytuację, chyba, że będzie możliwe wykazanie, że odpowiedzialność za tą niechęć ponosi ojciec dzieci nie zajmując się nimi, ignorując je, lub źle do nich się odnosząc. Pozdrawiam

  24. tata pisze:

    Witam,
    mam następujący problem: jestem po rozwodzie i od czasu jak wyprowadziłem się z domu mam utrudniane kontakty z dzieckiem. W wyroku rozwodowym sąd ustalił mi kontakty tylko w obecności matki dziecka. Było to bardzo uciążliwe, gdyż jesteśmy w ogromnym konflikcie i była żona ciągle wszczynała awantury i krytykowała sposób w jaki opiekuje się dzieckiem. Po około roku od rozwodu wniosłem sprawę o rozszerzenie kontaktów z dzieckiem z możliwością zabierania po za miejsce zamieszkania dziecka. Sąd wydał zabezpieczenie i mogłem zabierać dziecko ale bez noclegu u mnie gdyż była żona się kategorycznie temu sprzeciwiła. Sprawa trwała ponad dwa lata i w końcu zmęczony już ciągłymi wymysłami byłej żony zawarliśmy ugodę w Sądzie i mam ustalone kontakty w jedne dzień tygodnia i co drugi weekend po 9 h, bez noclegu. Od momentu gdy zakończyła się sprawa była żona nie odbiera ode mnie telefonów kiedy dzwonię do syna, jak piszę smsy kiedy mogę zadzwonić nie odpisuje wcale albo pisze że nie ma teraz czasu. Jak widzę się z synkiem to on pyta czemu nie dzwonię do niego. Ponadto poprosiłem byłą żonę aby pozwoliła mi w jedne dzień zabrać dziecko w innych godzinach ponieważ chciałbym z nim wyjechać na dłuższą wycieczkę. Oczywiście się nie zgodziła. Wiem że to nie jest typowe utrudnianie kontaktu z dzieckiem, ale czy mogę złożyć jakiś dokument do Sądu aby na ten jeden dzień wydłużył mi spotkanie z synem skoro sprawa się już zakończyła? Ja naprawdę nie mam już siły z ciągłymi złośliwościami byłej żony, zwłaszcza że syn jest bardzo za mną i jak odwożę go do matki to często płacze i nie chce wracać. Wiem, że żona źle zajmuje się dzieckiem tylko że sądy nie wierzą ojcom, a była żona jest świetną aktorką. Szkoda tylko że nikt nie patrzy na dobro dziecka.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Z tego co Pan pisze wynika, że ma Pan kontakty i realizje je zgodnie z zawartą ugodą, więc nie widzę tutaj utrudniania kontaktów, tylko zwykły brak współpracy, ale to wynika z konfliktu, o którym Pan wspomniał. W ugodzie nie ma przewidzianej kwestii rozmów telefonicznych, więc trudno w tym przypadku mówić o sankcji z powodu niemożności rozmowy z dzieckiem, a czy to jest prawidłowe? Na pewno fajnie by było, gdyby Pan mógł mieć możliwość porozmawiać z dzieckiem. Matka dziecka nie pozwalając Panu na przedłużenie spotkania trzyma się po prostu ugody, a ze nie ma elastyczności, to na to nie ma wpływu. To nie jest tak, że sądy nie wierzą ojcom, ale akurat Pan zawarł ugodę, czyli zgodził się na określone rozwwiązanie. Trudno mi stwierdzić, czy czasem nie lepiej dla Pana było czekać do prawomocnego rozstrzygnięcia, a więc i odwoływać się od orzeczenia w I instancji jeżeli byłoby niekorzystne. Jeżeli chodzi o ten dzień, na którym Panu zależy, to już chyba trzeba nową sprawę założyć, ale nie wiem, jak sąd do tego podejdzie, jeżeli dopiero zawarliście Państwo ugodę. No i pytanie czy sąd w ogóle badał praidłowość kompetencji wychowawczych matki, ponieważ w sprawie o kontakty mogło w ogóle nie być to brane pod uwagę. Pozdrawiam

      • tata pisze:

        Dzięukuje bardzo. Tak właśnie myślałem. Zgodziłem się na ugodę ponieważ sprawa trwała już bardzo długo a matka dziecka robiła wszystko w sądzie żebym wyszedł na wyrodnego ojca. Były przeprowadzone badania w RODK, opinia była dla mnie mało korzystna, ale uważam że była nie obiektywna, w opisie mojej osoby przez Panię z RODK były słowa mojej byłej żony a nie obiektywna ocena. Po za tym w opinii również było napisane, że była żona nie daje stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa dziecku, i że sprawy i nie nawiść do mnie przeszkadzają jej w pełnieniu odpowiedniej opieki nad dzieckiem i powinna się poddać terapii. Jednak Pani sędzia powiedziała na rozprawie, że to ja powinienem się zastanowić nad sobą. Więc załamałem się całkowicie i nie liczyłem na pomyślne rozwiązanie, dlatego ta ugoda. Jednak miałem nadzieje, że dla dobra dziecka, które jest naprawdę za mną bardzo i odwrotnie, będę jakoś w stanie porozumieć się z byłą żoną, jednak to chyba nigdy nie będzie możłiwe…

        • Marcin Zaborek pisze:

          Hm, takie stwierdzenie odnośnie matki dziecka jest dość kategoryczne i jednoznaczne, więc nie odważyłbym się powiedzieć, że ta opinia była niekorzystna tylko dla Pana. Za takimi wnioskami powinny jednak iść Pana wnioski, tymczasem Pan się poddał. Oczywiście w każdej chwili może Pan występować o zmianę ugody. Pozdrawiam życzę by udało Państwu znaleźć porozumienie.

  25. Tatko pisze:

    Witam.
    Moja sytuacja wygląda tak, że mieszkałem z żoną do listopada 2012. Potem podjąłem pracę jako kierowca międzynarodowy. Nie było mnie w domu po 2-3 tyg. Żona szybko znalazła sobie pocieszenie. Nie wiedziałem o tym aż do wczoraj. Uprzedziłem żonę dzień wcześniej że chcę przyjechać. Ona na to że dziecko chore i nie mam po co jechać. Ja tym bardziej chciałem córke odwiedzić. Ona na to że przyjadę na darmo. Ale ja pojechałem. Najpierw do żłobka gdzie córka uczęszcza. Potem do jej domu. Zacząłem pukać…. Słyszałem że ktoś tam jest ale nie otwierał drzwi. Więc zadzwoniłem do żony która akurat była w pracy, że jestem pod drzwiami i niech ten ktoś otworzy mi drzwi albo dzwonię na policję. Ona na to żebym dzwonił. Więc zadzwoniłem. Żona przyjechała jednak wcześniej. Po około 3 min weszła policja. Od razu byli nastawieni przeciwko mnie. Że nie jestem tam zameldowany, że żona powierzyła opiekę osobie pełnoletniej, że jej ufa itd itp. A ja tej osoby nie znałem i nie ufałem. Na to policjant “jak mogę nie ufać osobie której nawet nie znam. Że powinienem najpierw ustalić godzinę widzenia z dzieckiem.
    Chcę dodać że nie mam żadnych ograniczonych praw. Jestem pełnoprawnym opiekunem córki tak jak żona. Czy policjant miał prawo tak na mnie naskoczyć. Czy jeżeli dziecko jest chore to żona powinna wynajmować nianię bez mojej wiedzy czy należy jej się zwolnienie lekarskie na opiekę nad chorym dzieckiem. Czy Policjant powinien na moją prośbę wylegitymować “tego Pana” ponieważ tego nie chciał zrobić i nadal nie wiem z kim żona zostawia moje dziecko. Co by było gdybym odebrał dziecko ze żłobka i pojechał do własnego domu informując żonę, że dziecko jest ze mną u mnie. Proszę o pomoc.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Pana problem jest o tyle specyficzny, że nie ma Pan uregulowanych kontaktów, stąd pojawiają się trudności ze spotkaniami z dzieckiem. W moim przekonaniu policja powinna wylegitymować człowieka, który nie jest formalnym opiekunem dziecka. Trudno jest przyjeżdżać bez zapowiedzi i oczekiwać spokania z dzieckiem, ale to jest problem wówczas, gdy są już zaplanowane inne czynności przez drugiego rodzica, a które mają bezpośrednie przełożenie na dziecko. W tej sytuacji jednak małoletnia była w domu i w sumie nie dostrzegam (na podstawie tylko Pana informacji), przeszkody do tego, by spotkał się Pan z córeczką. Co do samowolnego odbierania dziecka ze żłobka, to problemem jest to, czy dziecko pozytywnie na Pana reaguje, tzn. czy jest pomiędzy wami więź, która nie może być zakwestionowana, bo istotnie ma Pan prawa rodzicielskie. Niemniej jednak wychodzi na to, że od listopada widział Pan dziecko kilka razy albo wcale, więc przed takimi zdeterminowanymi reakcjami proszę za każdym razem najpierw proponować jakieś formy spotkań np. np. skoro dziecko jest chore, to czy na przykład nie mógłby Pan podjechać wieczorem i wyręczyć dziecku jakiś upominek, albo zaproponować kilka alternatywnych terminów, w których oczekiwałby Pan możliwości spotkania z córką. Wymaganie spotkań poza jakąkolwiek próbą kompromisowego zorganizowania kontaktów nie wpływa dobrze na możliwość jego uzyskania, więc jeżeli i taka opcja nie wchodzi w grę, to wówczas powinien Pan jednak mieć te kontakty uregulowane, tak, by nawet gdy dziecko chore nie będzie, mógł z córką się spotkać. Pozdrawiam

  26. paloma pisze:

    witam mam takie pytanie czy są jakieś konsekwencje gdyż sąd ustalił kontakty na pierwszą i trzecią sobotę a ze względu na moją prace widuje się z synem w innym terminie. czy może moja ex zrobić mi z tego tytułu problem? serdecznie pozdrawiam.
    ojciec

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Powinien Pan wystąpić o zmianę orzeczenia o kontaktach, chyba że widywanie się z synem w innym terminie odbywa się za zgodą matki dziecka. Oczywiście praca nie wskazuje intencjonalnego nieprawidłowego realizowania orzeczenia i sąd powinien podejść do tego ze zrozumieniem, chyba że okoliczność czasu Pana pracy była już znana w dniu orzekania o kontaktach. Pozdrawiam

  27. KAsia pisze:

    Witam , moja sytuacja wyglada nastepująco: ojciec dziecka uznał ze odchodzi jak córeka nie miała jeszcze skończonyvh 3 miesięcy,ojciec dziecka uważa ze został z mojego domu wyrzucony- a został ładnie poproszony o spakowanie rzeczy i wyjście bo sie kłócilismy o alimenty i groził mi ze państwo bedzie mi płacić 350 zł… Po tej jego wyprowadzce uznał ze jego noga w moim domu nie postanie. przyjeżdżał 1 raz w tyg na weekend żeby wyjść na spacer z dzieckiem, chodziliśmy razem do czasu gdy złozyłam pozew o alimenty i się obraził …( bardziej zdenerwował), mieliśmy wyribic paszport ale zrezygnował ja zrobiłam już zdjęcie córce pieniądze wyrzucone w błoto , bo jednak jak ja nigdzie nie wyjeżdżam to nie potrzebuję paszportu… ale dziecko powinno mieć dok. tożsamości tak mi sie wydaje!? a siedzieć cały czas w mieście nie będę chciałabym z nią gdzieś pojechać. Dobrze kwestia jest taka po otrzymanym już pozwie chciał przyjechac w sobote , powiedziałam ze jest brzydka pogoda i że go zapraszam do mojego domu, powiedział ze obawia się awantur i napasci ze strony domowników, gdzie nikt go nie napadał nigdy i się z nim nie awanturował… ale chce mieć dowody w sądzie że u mnie jest patologia a 3 lata mieszkał ze mna w tym domu… Fakt nie odbierałam od niego w tym dniu tel. tylko wybralam formę sms, napisał mi ze atmosfera w domu nie będzie sprzyjać więzi ojcowskich z corką, tak naprawde to byłam ja w domu , córka i narzeczona mojego brata , i że mozemy się spotkać u sąsiadki z mojej bramy, z tego co wiem ona była przeziębiona a poza tym ma synka 4 letniego który chodzi do przeczkola i 4 miesięczne dziecko nie szczepione jeszcze na wszytskie choroby nie powinno mieć kontaktu z innymi dziećmi uczęśzczającymi do złobków lub przeczkola- takie jest moje zdanie, ale ojciec dziecka nie patrzy na dobro dziecka w tym momencie i na jego zdrowie tylko egoistycznie na siebie że on chce i tak ma być. Proszę pwiedzieć co mam robić uważam że on sam tak małego dziecka nie powinien brać na spacer, bo chce sam zebym ja nie chodziła, a corka w tym czasie śpi i tak nie widzi ojca i zadne więzi ojcowskie sie nie tym sposobem nie budują. Czy ja takim zachowaniem utrudniam kontakty ojcu ? zapraszając go do mojego domu , gdzie dziecko zna te otoczenie i czuje się w nim najlepiej. Nie doszło do tego spotkania bo córka mi płakała musiałm się zająć i nie odpisałam ojcu dziecka czy się zgadzam na wizytę u sasiadki, lecz wczesniej go zaprosilam do domu mojego!

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. To czy w Pani mieszkaniu jest komfortowa sytuacja dla ojca to kwestia dyskusyjna. Ojciec dziecka twierdzi, że jest, i niewykluczone, że ma to wpływ na jego swobodę kontaktu z córką. Spacer ma istotne znaczenie, o ile oczywiście córka śpi i nie widzi ojca, to jednak przecierz i u taty budują się, bądź pozwalają się utrzymać więźi. Myślę, że Pani spacerując z dzieckiem i spędzając z nią czas gdy śpi czerpie z tego radość, tak i dla ojca takie poczucie radości jest bardzo ważne. Oczywiście pogoda ma znaczenie bardzo duże i nie mam na myśli spacerowanie w siarczystym mrozie i ulewie. Sms nie są dobrą formą kontaktów, lepiej porozmawiać chwilę niż przeciągać niezdrową dyskusję smsami. Co do samego kontaktu w domu lub u sąsiadki, to zastanawiam się czy wchodziła inna opcja jeszcze w grę a więc spotkanie w mieszkaniu ojca. Zawsze może Pani zaproponować, by spotkania w przypadku, gdy nie mogą się odbyć u Pani, lub na spacerze, odbyły się w mieszkaniu ojca, o ile jest taka w ogóle możliwość. Co do tego, czy utrudnia Pani kontakty, to nie odpowiem kategorycznie, ponieważ wydaje mi się, że układacie Państwo dopiero sposób współpracy i każde z Was musi wykazać jednak odrobinę dobrej woli, ale to nie przez sms należy robić. Co do paszportu, to uważam, że jak najbardziej dziecko ma prawo mieć paszport, by umożliwić Pani wyjazd wypoczynkowy, choć ojciec może mieć obawy, że zechce Pani wyjechać na stałe, wówczas Sąd może nie wyrazić zgody na wyrobienie takiego dokumentu. Pozdrawiam

  28. Majka pisze:

    Dzień dobry. Mam takie pytanie, sąd rozszerzył kontakty ojca z dzieckiem, a mianowicie dziecko ma nocować u taty. Dziecko tego nie chce, reaguje płaczem, a nawet krzykiem. Jest nerwowe. Nigdy nie zabraniałam dziecku spotykania sie z tatą, ale wiem, że nocki ja przerastają, gdyż nigdy nie spała poza domem. Próbuję ją namawiać, ale ona zamyka sie w sobie i mówi, że już jej nie kocham. Wiem, że obecnie grorzą kary jeśli utrudnia się kontakt ojca z dzieckiem, ale co robić gdy dziecko nie chce jechać. Przecież nie moge jej siłą wyrzucić z domu. Proszę o radę. Czy grozi mi kara jeśli dziecko nie pojedzie?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Na moim blogu jest artykuł na ten temat “Gdy dziecko nie chce spotkać się z rodzicem w ustalonym przez sąd terminem kontaktów ?”, może okazać się przydatny. Czy grozi Pani kara, to już zależy od okoliczności, poza tym może Pani powiedzieć, że kochać ją będzie tak samo przed pójściem z tatą, jak i po powrocie od niego, być może córka ma konflikt lojalności i dlatego tak trudno jej wyjść na spotkanie z ojcem. Może warto ten problem omówić z ojcem dziecka, by miał świadomość, że chce Pani w tym pomóc, ale potrzebuje jego pomocy. Przynajmniej powinna Pani spróbować mu o tym powiedzieć. Pozdrawiam

  29. Domcia26 pisze:

    Witam. Jestem załamana, zrozpaczona po dzisiejszej rozprawie w sadzie rodzinnym w sprawie o uregulowanie kontaktów ojca dziecka byłego mojego partnera. Były zabezpieczone kontakty bez noclegu prawie 3 letniej córki u ojca dziecka. Powierzono mi wcześniej władzę rodzicielską tam gdzie ja bedę zamieszkiwała tam dziecko. Kontakty byly zabezpieczone w kazdy wtorek od 10 do 13 oraz 1 i 3 sobota miesiaca w mojej obecnosci od 10 do 16. wladze mamy w polowie. Po dzisiejszej rozprawie wyrok nieprawomocny otrzymal kontakty z corka w kazdy wtorek i czwartek od 14.30 do 19, 2 i 4 sobota i niedziela od 10-19 ze spaniem wlacznie oraz 1 i 3 piatek miesiaca od 14.30 do 19, 2 tygodnie wakacji, 1 tydzien ferii, swieta naprzemiennie. Po przanalizowaniu kalendarza w domu na spokojnie okazalo sie ze praktycznie nie bede praktycznie pracujac widywala sie z dzieckiem jedynie wieczorem. Na dzien dzisiejszy karmie dziecko piersia na zadanie gdyz ma stwierdzona alergie. Plan ten zdezorganizuje moje zycie i dziecka. Planuje zalozyc rodzine zmienic miejsce zamieszkania podjac prace dziecko zapisac do przedszkola. nie zostalo zabezpieczone kto bedzie dziecko odbieral odwozil z przedszkola jak bede pracowala w tych godz. Te ustalenia sa dopasowane do jego pracy w moim aktualnym miejscu zamieszkania. Jezeli wyrok sie uprawomocni czy ja juz do konca zycia bede podlegla mojemu eks. CZy mam prawo do normalnego funkcjonowania i zycia. Czy mam zlozyc apelacje. i czy to nie pogorszy mojej sytuacji. Byly badania RODK i psychologowie przyznali wladze po polowie i ze nie maja zastrzezen co do kontaktow ojca. Prosze bardzo Pana o udzielenie mi jakiejkolwiek porady przeciez taki plan to zalamanie psychiczne.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Jeżeli nie zgadza się Pani z takim postanowieniem, to powinna się Pani odwołać od orzeczenia. Jest to istotne rozszerzenie wobec zabezpiecznia, ale zakres Pani opieki jest jednak większy niż ojca, bo poniedziałek, środa i piątek, oraz wtorki i czwartki po 19 to jednak Pani ma do dyspozycji. Zakładam, że we wtroki i czwartki to jednak ojciec odbiera dziecko z przedszkola, taką wykładnię w zasadzie można przyjąć. Skoro Pani mieszka pod danym adresem, to sąd nie mógł wziąć pod uwagę okoliczności przyszłej i jednak niepewnej, bo przecież nie przeprowadziła się Pani. Jeżeli zmieni Pani adres, i te kontakty nie będą mogły być realizowane w takim zakresie, to po prostu złoży Pani wniosek o ich zmianę. Ale apelację może Pani złożyć, jeżeli czuje się niezadowolona z orzeczenia. Pozdrawiam

  30. Domcia26 pisze:

    Dobry wieczór dziękuje bardzo Panu za odpowiedz. Mam pytanie czy nowy wniosek o zmianę kontaktów mam złożyć w nowym miejscu zamieszkania i zameldowania matki z dzieckiem, czy w sadzie który wydał orzeczenie. Proszę o poradę. Dziękuje

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Nowy wniosek skłąda Pani wewdług właściwości na podstawie aktualnego miejsca zamieszkania/pobytu. Pozdrawiam

  31. Sylwester pisze:

    Witam. Od pól roku moje kontakty z dzieckiem nie przebiegają prawidłowo- córka nie chce się ze mną widzieć na spotkaniach nie odzywa się do mnie mówi ze chce już iść. Kontakty są w obecności matki. Poprosiłem żeby spotkać się razem u psychologa ale odmawia twierdząc ze była u psychologa który powiedział ze dziecko nie potrzebuje żadnej terapi. Zarzuca mi ze to moja wina bo nie mam podejścia do dzieci (na co dzien wychowuje dwójkę dzieci i nie mam z nimi żadnych problemów). Odwołuje spotkania uzasadniając to tym ze dziecko nie chce więc to dla dobra dziecka. Czekamy na ponowne badania RODK- poprzednie określiły ze moje postawy wychowawcze są prawidłowe. Czy powinienem złożyć wniosek o utrudnianie kontaktów? Czy jest szansa ze Sad go uwzględni skoro toczy się inne postępowanie dotyczące zmiany kontaktów- złożone przez matkę.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Może nie tyle potrzebna jest terapia ile zwykła konsultacja z psychologiem dziecięcym, więc wydaje mi się, iż lepiej by zaproponował Pan konsultację, a nie terapię. Poza powyższym zawsze może Pan sam pójść do psychologa dziecięcego, by przekonsultować sytuację z jaką Pan się zmaga. Nie wiem czy odowływanie spotkań jest dla dobra dziecka, to może być bardzo subiektywny wniosek i jednocześnie sprzeczny z dobrem dziecka. Zakładam, że przed tym okresem półrocznym, o którym Pan wspomniał kontakty przebiegaly prawidłowo i nie było takich problemów. Czy wniosek o “ukaranie” jest zasadny? bardzo trudno powiedzieć. Może się okazać, że w badania dadzą Panu odpowiedź. Jeżeli wyjdzie na to, że mama dziecka zachęca córkę do tego by niespotykała się z Panem, okazywała niechęć do Pana lub w inny sposób wpływała na to, że nie może Pan mieć takich relacji, jakie chciałby mieć, to wówczas wniosek wydaje się zasadny. Co do samego wniosku o równolegle toczącego się postępowania, to ewentualne ukaranie dotyczy aktualnie obowiązującego postanowienia o kontaktach, a jego zmiana (w zwiazku z toczącym się postępowaniem) spowoduje, że ewentualna sankcja będzię w praktyce obowiązywać do uprawomocnienia się nowego orzeczenia. Ale jeśli jest zasadny wniosek, to sąd go oczywiście uwzględni. Pozdrawiam

  32. TATA, forever! pisze:

    witam,
    moje zapytanie dotyczy wniosku jaki Matka Dzieci (10 i 9 lat) złożyła w sądzie. wniosek dotyczy zgody na wydanie dowodów osobistych dla Dzieci. Matka oczywiści nakłamała w piśmie, że nie chcę się zgodzić. ja o sprawie dowiedziałem się z sądowego pisma. wracając do tematu: podobno szykuje się w przyszłym roku jakaś wycieczka za granicę, nie szkolna ale prywatny wyjazd. dodam, że od czasu rozwodu mam bardzo skutecznie utrudnione kontakty z Dziećmi. w sądzie trwa sprawa przeciwko matce o nie wykonywanie postanowień sądu. w zasadzie to od razu chciałem odpisać do sądu, że przedmiot sporu został wymyślony przez matkę, bo nie widzę żadnych przeciwwskazań by taki dokument dzieci posiadały. jednak na ostatnim spotkaniu zapytałem córkę o wyjazd, odpowiedziała tylko, ze nie chce jechać. zrodziło się pytanie czy moja była żona nie zamierza opuścić kraju na dłużej niż tylko wycieczka? czy moje obawy przed ucieczką Matki z Dziećmi w okolicznościach bardzo silnego konfliktu pomiędzy nami i stałego utrudniania, wręcz uniemożliwiania mi spotkań z Dziećmi są podstawą by nie zgodzić się przed sądem? czy wyrażenie zgody na wyrobienie dokumentów nie jest równoznaczne ze zgodą na taki, nawet długi wyjazd Dzieci, oczywiście w nieznane?

    pozdrawiam i oczekuję Pańskiego zdania.

    Piotr

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Pana obawy nie są irracjonalne i jeżeli obawia się Pan, iż matka może wyjechać z dziećmi poza granicę kraju na stałe, to może Pan nie wyrazić zgody na wyrobienie dowodów osobistych. Jeżeli obawia się Pan, iż matka może wyjechać z dziećmi na dłużej niż na krótką wycieczkę, to może Pan wnosić, by sąd wyraził zgodę na określony wyjazd zagraniczny (ta kilkudniowa konkretna wycieczka) jako rozstrzygnięcie o istotnych sprawach dziecka, lub by dowody osobiste były zdeponowane w depozycie sądowym. Ważne jest, by właściwie i adekwatnie sformułować treść wniosku Oczywiście w przypadku wyjazdu za granicę na stałę bez Pana zgody, w grę może wchodzić następnie postępowanie z Konwencji haskiej w zakresie uprowadzenia.Zgoda na wyrobienie paszportów, dowodów osobistych dla dzieci nie jest jednoznaczna ze zgodą na wyjazd na stałe, ale trzeba na wszelki wypadek zastrzec, iż nie wyraża Pan na zgody na wyjazd inny niż wycieczka. Niewątpliwie posiadanie dowodów ułatwia opuszczenie kraju, a postępowania z Konwencji haskiej do najprostszych i najszybszych nie należą. Pozdrawiam

  33. zdezorientowana pisze:

    Witam
    Obecnie jestem z mężem w separacji (bez orzeczenia sądowego). Z naszego siedmioletniego małżeństwa mamy córkę (6lat). Od co najmniej 4lat nasze stosunki małżeńskie były na zasadzie wspólnego wychowywania dziecka i nic po za tym (żadnej więzi fizycznej), głównym powodem była chorobliwa zazdrość męża (zupełnie nieuzasadniona), która nasiliła się gdy podjęłam pracę aby podnieść nasz status życiowy. Jego obsesja była dla mnie ogromnym obciążeniem psychicznym, po prostu nie mogłam znieść jego ciągłych oskarżeń, obelg co do mojej osoby, za każdym razem jak się źle czułam i np. bolał mnie brzuch albo co gorsza miałam tz. mdłości słyszałam, że pewnie jestem w ciąży z kochankiem. Podjęłam pewnego rodzaju formę obrony może niezbyt odpowiednią ale niestety inaczej nie potrafiłam tj byłam opryskliwa, wredna, zaczęłam mu powtarzać jakim jest nieudacznikiem, że nie ma do mnie zaufania ani szacunku, że nie potrafi zapewnić rodzinie podstawowych warunków życia (pracował na czarno bez prawa do urlopu czy zwolnienia w dodatku za ok 1500-1800zł miesięcznie), że nie mamy gdzie mieszkać i musimy się tułać po wynajętych mieszkaniach, nie było nas stać nawet na weekendowy wyjazd z dzieckiem w okresie letnim, nie pozwalałam mu się do mnie zbliżyć, nawet przytulać. W pewnym momencie sytuacja stała się naprawdę nie do zniesienia. Ciągłe kłótnie, awantury, szarpaniny itp. Na koniec października doszło do ostateczności i mąż się wyprowadził. Zostałam z dzieckiem sama w wynajętym mieszkaniu z zaległościami w opłatach za media, bez środków do życia ale mimo to cieszyłam się że już go nie ma i że będziemy miały w końcu ciszę i spokój. Pomimo wyprowadzki nadal dręczył mnie psychicznie,zpuścił plotki na mój temat, że go zdradzałam, że byłam w ciąży z jednym z wielu swoich kochanków i że ją usunęłam. Dzięki pomocy mamy i brata poradziłam sobie z finansowymi problemami lecz uszczerbek na mojej psychice pozostał. Mąż wyprowadzając się obiecał dziecku że nadal będą się widywać codziennie, że bardzo ją kocha i nic tego nie zmieni. Niestety przez pierwszy miesiąc widział się z dzieckiem może ze cztery razy po cztery godziny (16-20), bardzo nalegałam by częściej zabierał dziecko do siebie (zamieszkał u matki) gdyż córka bardzo za nim tęskniła jak również potrzebowałam pomocy w zorganizowaniu dziecku opieki. Dziecko chodzi do zerówki w szkole i nie miało prawa do świetlicy szkolnej, a ja pracuje w godz. 9-19. niestety małżonek nie miał czasu z do końca nie znanych mi powodów. Domagałam się również aby co drugi weekend zabierał ją do siebie lecz spotkałam się z oskarżeniem że chcę pozbyć się na silę dziecka żeby jeździć do swoich kochanków. Po jakiś 6 tygodniach od naszego rozstania mój mąż zaczął oficjalnie prowadzać się ze swoją kochanką po mieście, spotykać się na jej imprezach rodzinnych itp. cały cza twierdząc że nasze rozstanie to moja wina. Nie jestem święta i jak każdy mam swoje wady i wiem że ponoszę częściowo winę za rozpad naszego małżeństwa lecz nie oznacza to że może mnie na każdym kroku poniżać. Jak by nie patrzeć jestem nadal jego żoną i matką jego dziecka i z uwagi na to powinien mnie szanować. Niespodziewanie nastąpiła zmiana w jego postępowaniu i zaczął domagać się kontaktów z dzieckiem, które mu umożliwiłam ograniczając do dwóch dni w tygodniu w godz 16-20 oraz co trzeci weekend. Niestety z weekendu nie skorzystał oczywiście nie podając żadnego wytłumaczenia, w tygodniu jak najbardziej zabierał dziecko do siebie i spędzali czas na świetnej zabawie. Cieszyłam się z tego że dziecko wraca zadowolone bo naprawdę zależy mi na ich dobrych relacjach, jedyna rzecz, która mi nie odpowiadała to to że kazał córce mówić ciociu do swojej kochanki pomimo że córka nie chciała. Jakiś miesiąc temu zamieszkał ze swoją kochanką w wynajętym mieszkaniu i zaczął dziecko zabierać do siebie oczywiście pod nieobecność kochanki i do tego nie miałam żadnych zastrzeżeń. Niestety gdy moje słoneczko wróciło od taty i opowiedziało że ONA tam była i się z nią bawiła to tak jakby piorun we mnie strzelił. Zostawił nas dla niej (znajomość zaczęła się przed naszym rozstaniem), poniżył mnie rozpowiadając brednie na mój temat i afiszując się z nią na mieście, a teraz wciąga w to jeszcze dziecko, bez porozumienia ze mną. Tego było już za wiele, przecież nie mamy jeszcze rozwodu, od czasu rozstania minęły raptem cztery miesiące i dziecko jeszcze nie do końca to wszystko rozumie. Wie że tata ma nową kobietę bo nie dało się tego ukryć ale doprowadzać do wspólnych widzeń to nie zbyt rozsądne. Postanowiłam urwać kontakt z mężem do czasu konsultacji z psychologiem rodzinnym. Jest to dla mnie bardzo trudna sytuacja, wiem że z naszego małżeństwa już nic nie będzie i poniekąd cieszy mnie ten spokój w domu, nie mam nic przeciwko temu żeby układał sobie życie na nowo bo ja mam taki sam zamiar ale ten proces powinien być stopniowo wprowadzany w życie dziecka.
    Trochę chaotyczne to moje zwierzenie ale sama jestem w tym wszystkim zagubiona nie wiem jak mam postępować z dzieckiem i co powinnam jej mówić a czego nie. Do tego nie umiem porozumieć się z mężem on nie liczy się z moim zdaniem zwłaszcza w kwestii dziecka, a tym bardziej uczuciami, nie rozumiem jak można układać sobie życie po tak krótkim czasie zwłaszcza że jeszcze dwa miesiące temu twierdził że nadal mnie kocha. Ja nie mogę powiedzieć tego samego bo jego zazdrość już dawno zabiła we mnie to uczucie ale nie znaczy to że mnie to nie boli. Przeżyliśmy ze sobą jakieś 11 lat jako para i ze względu na to powinien chyba trochę inaczej postąpić, jak można z dnia na dzień zapomnieć o tych wszystkich wspólnych latach. Twierdzi że jest z tą dziewczyną dopiero od czterech miesięcy ale fakty i świadkowie twierdzą że co najmniej trzy miesiące dłużej. Jak by nie było to raczej za wcześnie na wspólne zamieszkanie. Do tego ta dziewczyna, siostra cioteczna jego siostrzeńca i chrześniaka zarazem, co to za kobieta, która nie dba o swoją opinie i oficjalnie paraduje i mieszka z moim obecnym jeszcze mężem. Brak szacunku do samej siebie. I ja mam pozwolić żeby taka bezwstydnica miała kontakt z moim dzieckiem. Skoro on sobie taką wybrał to jego problem ale nie powinien być moim a tym bardziej dziecka.

    Piszcie co o tym wszystkim myślicie, każda opinia zostanie prze zemnie przeanalizowana może podpowiecie jak powinnam postąpić. Zamierzam też udać się z dzieckiem do psychologa rodzinnego bo mnie to wszystko przerasta. Jestem naprawdę zdezorientowana.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Nie będę odnosił się do przyczyn, które doprowadziły do zakończenia związku, bo opisując tą sytuację w sumie zachowała Pani obiektywizm, i dostrzegła też swoją odpowiedzialność za to, choć oczywiście w toksycznej zazdrości nie da się funkcjonować. Co do relacji z nową partnerką ojca, to proszę wziąć pod uwagę kilka kwestii. Po pierwsze nie wie Pani, jak sytuację związaną z rozstaniem przedstawił tej kobiecie Pani mąż. Po drugie zapewne nie mogła odmówić spotkania z dzieckiem gdy zostało przyprowadzone przez męża, dobrze że umiała z nią nawiązać kontakt, bo z tym różnie bywa. Po trzecie, pyta Pani jak można układać sobie życie po tak krótkim czasie od rozstania, a z opisu relacji wynika, że od dawna pomiędzy Wami w zasadzie ani uczucia nie było, ani więzi. Co do tego, że nowa osoba powinna być stopniowo wprowadzana w życie dziecka, to zgadzam się z Panią, powinno się zachować zdecydowanie więcej ostrożności. Co powinna Pani zrobić? w zasadzie to co zaplanowała, czyli wizytę u psychologa dziecięcego, ale przede wszystkim zaproponować udział w niej ojcu,tak byście Państwo wspólnie mogli realizować zalecenia w tym zakresie. Pozdrawiam

  34. Grzegorz pisze:

    Dzień dobry Panie Marcinie
    Mam następująca sprawę . Jestem po rozwodzie, mam uregulowane sądowo kontakty z córka, nie mam ograniczonych praw rodzicielskich. Wydarzyła mi się taka sytuacja:
    Córkę zabrało pogotowie z atakiem padaczki (pierwszym w życiu) w nocy z czwartku z 04.04 na piątek 05.04 . W poniedziałek 08.04 otrzymałem informację ze szkoły, że córki nie ma w szkole i wysłałem żonie smsa “Co się dzieje z ….,że jej w szkole nie było”(żona nie odbiera telefonów ) Dostałem informację, iż “jest na inhalacjach, w szkole nie będzie do końca tygodnia”. W środę wieczorem dostałem informację od znajomej, że dziecko było w szpitalu od czwartku do niedzieli . Żona zataiła fakt pobytu w szpitalu w takiej sytuacji (atak padaczki u dziesięciolatki). Nie ma kontaktu z żona i córką (telefon córki wyłączony , była żona nie odbiera ), prawdopodobnie nie przebywają w w miejscu zamieszkania Proszę powiedzieć jakie kroki prawne mogę podjąć tym bardziej iż jutro 12. 04 wypada mój kontakt z córka (od piątku do niedzieli)

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Oj to trudna kwestia. Jeżeli matka przebywa wraz z dzieckiem np. w szpitalu, to utrudnianie kontaktów raczej nie wchodzi w grę. Niemniej jednak powinien Pan udać się do miejsca zamieszkania dziecka na spotkanie. Może się okazać, iż brak informacji o niemożności kontaktu zostanie potraktowany, jako celowe zamierzenie, ale nawet jeżeli, to kontakty zgodnie z orzeczeniem nie mogłyby się odbyć ze względu na stan zdrowia dziecka. Może Pan ustalić gdzie córkę zabrało pogotowie i sprawdzić, jakie są zalecenia lekarskie z pobytu córki w szpitalu. Może się okazać, iż córka nie musi być ani hospitalizowana ani przebywać w domu, a to już może być przesłanką do ukarania. Pozdrawiam

  35. Wiktor pisze:

    Dzień dobry. W wyroku rozwodowym zostały ustalone kontakty z dziećmi, że co sobotę od godziny 10-16 mogę zabrać je poza ich miejsce zamieszkania, tydzień ferii i w wakacje od 1-15 lipca.
    Jednak wyrok rozwodowy nie jest jeszcze prawomocny, to czy matka ma obowiązek wydać mi dzieci na okres 1-15 lipca? Czy taki obowiązek będzie miała dopiero jak wyrok stanie się prawomocny?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Jeżeli wyrok nie jest prawomocny, to nie jest ten zakres natychmiast wykonalny, albowiem może być zaskarżony. Jeżeli obowiązuje postanowienie zabezpieczające, to ono obowiązuje do czasu prawomocności. Pozdrawiam

  36. Agnieszka pisze:

    Witam,
    jestem w czasie rozwodu z mężem. Wyprowadziłam się z jego domu z synem ponieważ zdradził mnie po raz drugi. Złożyłam sprawę o separację, on zmienił status na rozwód. Chciał ustalenia kontaktów z synem na pierwszy i trzeci weekend. Nigdy nie robiłam problemu mojemu mężowi z kontaktami z synem, kiedy tylko chciał i zainteresował się dzieckiem to je miał. Nie trzymałam się sztywno tych wyznaczonych terminów, tylko praktycznie co drugi weekend ojciec widział się z dzieckiem. Niestety teraz przyszły wakacje i mój mąż informuje mnie, że następnego dnia chce jechać w góry z synem, kuzynem i dziadkami. Pytam syna (ma 9 lat) czy chce jechać z tatą odpowiada, że nie bo woli jechać na basen. Mąż wydzwania do niego i prosi syna żeby z nim pojechał, a on cały czas upiera się przy swoim. Oczywiście przez telefon wytworzyła się awantura, że to ja utrudniam kontakty z dzieckiem, że ja go namawiam itd. Ja nic takiego nie robiłam, sama jestem zdziwiona, że syn nie chce jechać z ojcem, kuzynem i dziadkami na 4 dni w góry. Jak powinnam się zachować w takiej sytuacji? Proszę o odpowiedź

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Nie utrudnia Pani kontaktów, jeżeli zgadza się Pani na wyjazd, i przekonuje syna by jechał. Zakładam, że ojciec pytał syna, czy chce jechać, i nie udało mu się go przekonać. Może Pani zaproponować, by ojciec osobiście porozmawiał z synem, a nie przez telefon. W takiej sytuacji łatwiej coś ustalić. Jeżeli przekonuje Pani syna do wyjazdu, to złych intencji nie ma. Może należy zaproponować synowi wyjazd z ojcem z zapewnieniem, że pójdzie na wyjeździe na basen? Oczywiście może być Pani kategoryczna i stwierdzić, że syn ma jechać, ale czy akurat to będzie dobre rozwiązanie, to już zależy wyłącznie od Pani oceny i dotychczasowego sposobu rozmowy z synem. Pozdrawiam

  37. Piotr pisze:

    Witam. W wyroku rozwodowym zostały ustalone widzenia z dzieckiem, co 2 tygodnie w sobotę. Około 4 miesiące temu była żona zaczęła mi utrudniać kontakty z synem, nie odbierała telefonów, a gdy jeździłem w ustalony dzień to nikogo nie było w domu. Ta sytuacja trwała około 2 tygodni i wszystko wróciło do normy. Jednakże ta sytuacja znów zaczęła się powtarzać. Była żona nie odbiera telefonów, a gdy pojechałem sprawdzić, co się dzieje nikogo znów nie zastałem. Dodam, że było to w dniu widzenia z synem. Proszę o pomoc w tej sprawie.. Chciałbym się dowiedzieć jakie kroki mogę w tej sytuacji podjąć. Z góry dziękuję

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Może Pan wystąpić do Sądu z wnioskiem o zagrożenie zapłatą na Pana rzecz kwoty pienięznej we wskazanej wysokości, celem zobligowania do prawidłowej realizacji orzeczenia. Z wnioskiem należy wystąpić do Sądu Rejonowego właściwego ze względu na miejsce zamieszkania dziecka. To Pan powinien wskazać, jaką kwotę żąda, choć sąd może zasądzić mniejszą. Pozdrawiam

  38. Piotr pisze:

    Dzień dobry.
    Zwracam się z zapytaniem dotyczącym kontaktów matki która ma ograniczone prawa rodzicielskie z dzieckiem. Moja-nasza sytuacja z synem wygląda następująco matka dziecka ma ustalone kontakty z dzieckiem od piątku wieczorem do niedzieli popołudniu, jednak nie realizuje tych postanowień w pierwszym roku kontakty odbywały się co 2-3 tygodnie czasem raz w miesiącu w drugim roku rozrzedzały się jeszcze bardziej 3-4 tygodnie w trzecim roku (bieżącym) przerwy wynosiły 1 miesiąc i dwa razy po dwa miesiące! Syn praktycznie od samego początku nie chciał jeździć do matki przeważnie robił to za moją namową i zachętą (np.mamusia chce się poprawić daj jej szansę dostaniesz jakieś fajne prezenty itp) Przyznam że robiłem to tylko z obawy przed zarzutem utrudniania kontaktów. Jednak wizyty u matki miały i mają na niego zły wpływ wraca zawiedziony roztrzęsiony ciężko z nim rozmawiać często płacze bez powodu jest nerwowy co bardzo często odbija się na zachowaniu w szkole!(te informacje są potwierdzone we wcześniejszym okresie życia gdy chodził do przedszkola opinia wychowawczyń oraz psychologa) Od pewnego czasu dałem mu wolną wolę sam decyduje czy chce jechać czy nie( moją decyzję poparł kurator i psycholog który stwierdził iż wcześniejsze próby namawiania były błędem) Matka dziecka została poinformowana -przez kuratora-że ma zawsze pytać czy syn chce jechać jednak nie wystarcza jej rozmowa przez telefon gdy dziecko mówi że nie chce nawet podając przyczyny typu. źle się u ciebie czuję, tęsknie za tatą za domem za Asią (moja obecna partnerka z którą od 6mc mieszkamy a Max tak ma na imię syn zna ją od roku, chłopak za miesiąc kończy 6 lat , trzy lata wychowywałem go sam, był badany przez psychologa i testy wskazały przyśpieszony rozwój intelektualny o 1,5 roku względem rówieśników!) Jednak zaczęły się problemy ponieważ matka gdy rozmawia telefonicznie z dzieckiem pytając czy chce do niej jechać nie przyjmuje do wiadomości że syn nie chce jej widzieć, wydzwania parokrotnie przekupując i szantażując emocjonalnie nie respektuje woli dziecka. Ostatnio mimo wielokrotnej odmowy syna przyjechała po niego i przekupując i płacząc jak to ona tęskni udało się jej go namówić-jednak gdy wrócił były te same problemy co wcześniej,płacz,rozterki i nerwowe zachowania , narozrabiał w szkole tak że zostałem wezwany itp itd, zarzekał się że nigdy więcej nie pojedzie i stwierdził że pojechał tylko dla tego żeby dała mu spokój! Co mam robić w takiej sytuacji chcę chronić dziecko bo już dość się nacierpiał mamy nową szczęśliwą rodzinę w której jest mu dobrze syn mówi o tym głośno wszem i wobec. Nie chcę by przeżywał podobne sytuacje które burzą jego spokój i napawają go strachem i nieprzyjemnymi przeżyciami! PROSZĘ O POMOC….

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Nie wiem, czy matka małoletniego współpracuje z Panem w zakresie wykonywania obowiązków rodzicielskich. Z tego co Pan napisał wynika, iż nie jest to reguła. Jeżeli kontakty odbywają się co 3- 4 tygodnie, to syn nie traktuje spotkań z mamą, jako pewnej rytyny, stałości, co zapewne powoduje rozchwianie u niego. Jeżeli jednak już jest taka sytuacja, to należałoby matkę przekonać, by częściej do syna dzwoniła (jeżeli nie ma czasu na spotkania), tak by miał on poczucie jej obecności w swoim życiu, i zapewne zasadne byłaby ponowna pomoc kuratora w tym zakresie. Kolejną kwestią, którą można rozważyć, byłoby udanie się do psychologa, a następnie poproszenie matkę do współpracy z tymże psychologiem. Jeżeli matka nie zamierza jednak realizować kontaktów we właściwy sposób, to zapewne będzie można wystąpić o ich zmniejszenie. Jeżeli syn nie chce jeździć do mamy, albowiem niewłaściwie ona z nim postępuje i nie czuje się dobrze pod jej opieką, to może to wynikać z ograniczonych kompetencji rodzicielskich. Wówczas można w trakcie postępowania wystąpić do Sądu o zobowiązanie matki do odbycia warsztatów wychowawczych. Trzeba jeszcze rozważyć, czy syn nie przeżywa konfliktu lojalności. Może być tak, że czuje, iż jest wobec Pana nie fair, gdy jedzie do mamy. Może chłopiec potrzebuje szczególnego zapewnienia, iż nie ma Pan nic przeciwko (choć z tego, co Pan napisał wynika, że namawiał Pan syna do spotkań).
      Pewnie optymalnym rozwiązaniem byłoby udanie się do psychologa z synem i poproszenie matki o udział w tych spotkaniach. Może wtedy coś może się zmienić. Pozdrawiam

  39. Beata pisze:

    Witam. Jestem w trakcie rozwodu, mąż ma ustalone kontakty z siedmioletnim synem, które są zawsze realizowane (chyba, że mąż nie przyjeżdża lub syn jest chory, mam wtedy zawsze zaświadczenie od lekarza). Sąd nakazał mi w postanowieniu tymczasowym informowanie ojca dziecka o planowanych wizytach lekarskich. Jednak mąż, kiedy się ze mną spotyka jest zawsze agresywny (ma nawet sprawę karną, zarzuty postawił prokurator) , niestety wielokrotnie był tego świadkiem syn. W tej sytuacji syn nie chce, żeby ojciec był obecny przy wizytach lekarskich. Za każdym razem przed udaniem się do lekarza pytam synka czy chce, żebym poinformowała tatę, żeby też mógł przyjść do lekarza, ale dziecko nigdy tego nie chce. W związku z tym już cztery razy złamałam postanowienie Sądu i kompletnie nie wiem co w tej sytuacji zrobić. Wszystkich pozostałych postanowień zawsze przestrzegam, po wizycie u lekarza informuje męża mailowo o zaleceniach lekarskich i przesyłam scan zaświadczenia. Boję się, że zostanie to źle odebrane przez Sąd lub, że zostanie na mnie nałożona jakaś kara. Z drugiej strony nie chcę postępować wbrew woli synka, wiem, że byłby to dla niego ogromny stres. Bardzo proszę o radę co mam zrobić w tej sytuacji.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Jak rozumiem, problem polega na tym, że konflikt jest wówczas, gdy jesteście Państwo razem na wizytach lekarskich, a czy jest możliwość, by wizyty lekarskie odbywały się na przemian przez każdego z rodziców? tzn. raz Pani idzie z synem, a raz ojciec?
      Pozdrawiam

  40. elo pisze:

    Witam

    Ojciec dostała postanowienie o uregulowanie kontaktów weekend po pare godzin , nasz pełnomocnik zaskarzy decyzje bo ojciec dziecka ma juz akt oskarżenia dotyczący art 207 KK na matke i córkę, dodatkowo pani sędzina nie przepytała świadków itp.
    Prosze mi powiedziec czy te postanowienie juz działa itp. Jak to jest czy musimy juz dac dziecko jak będzie zaskarżone ??

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Jeżeli jest to postanowienie zabezpieczające kontakty, to jest już wykonalne. Zaskarżenie nie wstrzymuje wykonalności. Pozdrawiam

  41. marlena pisze:

    witam chciałam się zapytać mój narzeczony ma syna który skończy teraz w kwietniu 5 lat i do tej pory sędzia zezwolił na kontakty tylko 2 razy w miesiącu po trzy dni. Chcieliśmy także zabierać tydzień ferii i miesiąc wakacji jednak sędzia powiedziała ze jest za mały i mamy się starać jak zacznie rok szkolny. Czy możemy już założyć sprawę do sądu i czy możemy zwolnic się z kosztów alimentów jeżeli będziemy mieć zezwolone na miesiąc wakacji.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Pani partner może składać taki wniosek, nie jest bowiem powiedziane, że musi to być dokładnie w dniu, w którym zacznie się rok szkolny. Jeżeli już na tym etapie więź jest na tyle silna, to można wcześniej się starać o takie kontakty. Co do alimentów, to nie można się zwolnić samowolnie z ich płacenia w takiej sytuacji. Pozdrawiam

  42. Artur pisze:

    Witam. Mam uregulowany kontakty z dziećmi ( 2 weekendy i dwie środy). Niestety nie każdą środę ze względu na pracę mogę spędzać z dziećmi, nieraz przypada mi inny dzień wolny w tygodniu a matka dzieci nie wyraża zgody na zamianę. Mam pytanie czy mogę żądać od matki innego dnia w zamian za środę czy lepiej wnieść sprawę do sądu o ponowną regulację i próbować te środy zastąpić innym dniem uzgodnionym z matką na początku miesiąca.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Matka nie ma obowiązku wyrażania zgody na zmianę terminów nawet w sytuacji, gdy nie może Pan z powodów zawodowych spotkać się z dziećmi. Jej zgoda jest jedynie dobrą wolą, niewykluczone że zależną od swoich możliwości i planów. Żądać Pan nie powinien, ale poprosić, lub próbować to regulować sądownie w sposób wskazany przez Pana. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


sześć + 7 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>