O blogu

Niniejszy blog dotyczy problematyki kontaktów z dzieckiem. Znajdziecie tu Państwo cenny zbiór informacji o zagadnieniach prawnych oraz praktyce orzekania przez sądy w sprawach dotyczących kontaktów z dzieckiem. Treść zawartych artykułów odnosi się zarówno do strony technicznej składanych wniosków o ich uregulowanie, jak i do sposobów realizacji kontaktów, możliwych dróg postępowania w przypadku ich utrudniania. Mam nadzieję, że treść zawartych tutaj artykułów ułatwi Państwu sposób postępowania, oraz pomoże w podjęciu właściwych decyzji, zgodnych z dobrem dziecka. Jednocześnie nadmieniam, iż wskazówki znajdujące się w niniejszym blogu nie zastąpią pełnej, bezpośredniej porady z uzwględnieniem analizy dokumentów, opinii, wywiadów etc., a które mogą wskazywać na inne możliwe rozwiązania lub determinować określone kierunki działań.

66 odpowiedzi na „O blogu

  1. MARIUSZ pisze:

    Dzień dobry
    Problem mój dotyczy kontaktów z małoletnim dzieckiem dziecko zawsze do mnie chętnie przychodziło za każdym razem chciał być dłużej ale od jakiegoś czasu zauważyłem zmiane zachowania dziecka był skryty małomówny.W sobote pojechałem po niego była zona wyprowadziła go na karytarz ubranego przygotowanego ale zapytała czy chce iśc do mnnie on spojrzał na mnie i na nią wtedy kiwnął głową że nie i w tym momencie został wciągnięty do domu ja nie miałem żadnej możliwości rozmowy z synem.Dziś dzwoniłem do byłej żony i powiedziała ze syn nie chce iśc do mnie dała mi go telefonu on równiez to powiedział niewiem co sie stało syn nigdy nie zgłaszał mi takiego problemuzawsze był do mnie pozytywnie nastawiony.Była żona kiedy przychodził dzien kontaktu za kazdym razem dzwoniła ze jest chory itp zawsze jakas wymówka prosze mi powiedziec co mam zrobic w takiej sytuacji.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. No cóż, wydaje się, że jest to przykład utrudniania kontatktów. Po pierwsze, jeżeli jest to nowa sytuacja, to nie należy czekać, tylko od razu reagować, więc wpierw proszę poinformować matkę dziecka, że jeżeli nie będzie Pan mógł porozmawiać z synem, wyjaśnić przyczyny takiego zachowania, to złoży Pan wniosek do sądu o zasądzenie zapłaty kwoty pieniężnej na Pana rzecz za utrudnianie kontaktów. Rozumiem, że z synem zawsze miał Pan dobre relacje i nie wydarzyło się nic takiego, co spowodowałoby u niego taką niechęć? Co do chorób dziecka w dniu kontaktów, to też jest do zweryfikowania, bowiem jeżeli zaświadczenia lekarskie dotyczą tylko tych dni, a w pozostałe dziecko normalnie funkcjonuje tj. chodzi do szkoły lub przedszkola, to jest to zastanawiające. Jeżeli rozmowa z matką dziecka nic nie zmieni, to powinien Pan z takim wnioskiem do sądu wystąpić. Proszę pamiętać, że im dłużej się czeka z działaniami, tym trudniej potem odbudowywać utracone/zachwiane relacje.Pozdrawiam

  2. Małgorzata pisze:

    A co zrobić w przypadku sytuacji odwrotnej, czyli:
    dziecko płacze, nie chce iść do osoby, która nabyła prawo do kontaktu z dzieckiem?…czy zmuszać je siłą i przekonywać, aby poszło, żeby później nie zarzucono utrudniania kontaktów?
    Wezwać policję na potwierdzenie sytuacji, czy może zabezpieczyć się od razu wizytą kuratora jako świadka?
    pozdrawiam

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. W tej kwestii więcej może Pani znaleźć w moim artykule “Gdy dziecko nie chce się spotkać z rodzicem w ustalonym przez sąd terminie kontaktów”. Powinna Pani przekonywać dziecko by poszło, ale ważne jest zbadanie, jakie są przyczyny, z powodu których dziecko nie chce iść do uprawnionego do kontaktów. No bo jeżeli dziecko nie chce iść, bo się boi, albo jest źle traktowane, to konieczne jest ustalenie przyczyn takiej postawy. Często bowiem płacz dziecka jest chwilowym kaprysem, a nie niepokojąca przyczyną wymagającą wstrzymania realizacji kontaktów.Pozdrawiam

  3. Bartosz Mazurkiewicz pisze:

    Dzień dobry
    Problem mój dotyczy utrudniania kontaktów z dzieckiem, a dokladniej ograniczenie kontaktu telefonicznego .Od czasu kiedy syn powiedział mi o tym że jest bity przez matkę nie mam mozliwości kontaktu telefonicznego z nim,a każda próba kończy się sms ze strony matki,,mam dosyć nekania”,,zgłaszam sprawę na policje”.Dodam że pól roku temu matka rozbiła tel syna o bramę.Co moge zrobić w takiej sytuacji.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Z Pana informacji nie wynika, czy ma Pan uregulowane kontakty, a także czy kontakt telefoniczny jest właśnie ta formą orzeczoną. Jeżeli usłyszł Pan informację od syna, że jest bity, to powinien Pan niezwłocznie zawiadomić sąd rodzinny o tym fakcie. Zostanie przeprowadzony wywiad kuratora, i ewentualnie rodzina skierowana zostanie do RODK na badania na okoliczność sytuacji rodzinnej i stosowaniu adekwatnych meteod wychowawczych przez matkę. Pozdrawiam

  4. Bartosz Mazurkiewicz pisze:

    Witam ,mam podobny problem ,natomiast tylko z matka mojego syna.W pismach do sądu ,rzecznika praw dziecka itd pomawia mnie jakoby dziecko nie chciało jechać do ojca,natomiast mój syn Maciek za każdym razem płacze że chce jechac do taty,że dobrze się czuje z ojcem , bawi itd..Według opini RODK łączy nas duża więź emocjonalna,natomiast matka opisana jest jako osoba umiarkowanie szczera ,naginajaca fakty dla własnych potrzeb oraz przejawia chęć odizolowania ojca.Moja frustracja jest o tyle większa ,żę sprawy które wytacza matka zawsze kończą sie na moją korzyść,a matka dalej straszy nowymi.Dla zobrazowania w zeszłym roku było ich 15.Mam dowody na to że mój syn jest przez matkę bity(nagrania).Czy i jak mogę wnosić o ponowne przebadanie syna w RODK.Bardzo proszę o odpowiedz.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Z podanych przez Pana informacji wynika, iż badania w RODK już się odbyły. Myślę, że powinien Pan rozważyć wystąpienie o zmianę miejsca pobytu dziecka na każdorazowe Pana miejsce zamieszkania ewentualnie wnieść o ograniczenie władzy rodzicielskiej matce w związku ze stosowaniem wobec dziecka przemocy i wnieść o powołanie biegłego psychologa na okoliczność istnienia bądź wykluczenia przemocy wobec dziecka. Stosowanie kar cielesnych jest zabronione, również sugeruję zawiadomienie policji o tym fakcie. Jeśli matka dziecka zawiadamia o przestępstwach, których niepopełniono, może Pan również złożyc doniesienie o fałszywym zawiadomieniu o niepopełnionym przestępstwie.Pozdrawiam

  5. Marta pisze:

    Dzień dobry,
    kontakty między dzieckiem a ojcem zostały uregulowane sądownie. Jednakże ojciec się z nich nie wywiązuje, nie przyjeżdża do dziecka w dni i godziny wyznaczone. Nie wykazuje żadnego zainteresowania dzieckiem. Czy mogę złożyć wniosek o nałożenie na niego grzywny (i do jakiej wysokości) z powodu nie wykonywania postanowienia sądu? Gdzie składa się taki wniosek?
    dziękuje za odpowiedź
    pozdrawiam

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Taki wniosek należy złożyć do Sądu Rodzinnego, i nie o nałożenie grzywny,a o zasądzenie kwoty pienięznej na Pani rzecz, w związku z nieprawidłową realizacją kontaktów. Kwota ta uzależniona jest od o jego zarobków (majątku), i Pani może ją określć np. poprzez koszt wynagrodzenia opiekunki za czas, w którym to ojciec powinien realizować kontakty. Sąd najpier zobowiązać powinien jednak ojca do realizacji kontaktów pod rygorem zasądzenia właśnie określonej kwoty. Pozdrawiam

  6. Janek pisze:

    Witam. Matka dziecka wystapila do sadu o kontakty moje z dzieckiem, sugerujac sie tym iz dziecko bardzo chce widywac sie ze mna. Sad wydal orzeczenie i mam przyznane weekendy od piatku po poludniu, sobote, niedziele do poludnia (bez noclegow). Mieszkam kilkaset kilometrow od miejsca zamieszkanie dziecka i niedawno mialem ustalony weekend, pojechalem, poszlem po dziecko do szkoly (13 lat) a tu ku mojemu zdziwieniu przeszlo obok jakby mnie nie znajac i wrecz uciekajac. Zagadalem do niego a on ze niema czasu bo idzie szybko sie uczyc, na co ja ze przeciez mamy widziec sie w ten weekend. Powiedzial ze jak bedzie mial czas to zadzwoni. Zdezorientowany zadzwonilem do matki dziecka a ta z geba, ze najpierw powinienem sie umowic. Wydarla sie i rozlaczyla. Wiem iz bylo to zrobione specjalnie gdyz od lat mnie pomawia i zuca klody pod nogi. Sama wywalczyla te kontakty, a gdy sie zjawilem zakazala dziecku spotkania sie ze mna. Czy w takiej sytuacji mam zlozyc wniosek do sadu o zwrot kosztow, a moze o zniesienie kontaktow, gdyz dziecko widocznie ich nie chce. pozdrawiam

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Nie wiem, czy dziecko miał Pan odebrać ze szkoły, czy z domu, niemniej jednak skoro był to termin spotkań, to matka nie powinna robić problemu, że się Pan nie umówił. Jeśli jednak to były pierwsze kontakty od dłuższego czasu, to jednak powinien Pan poinformować, że będzie Pan dążył do ich realizacji. Jeśli do spotkań nie dochodziło dłuższy czas, to na kolejny termin sugeruję jednak spróbować poinformować matkę, iż będzie Pan chciał realizacji spotkań z dzieckiem. Nie znam szczegółów Pańskiej sytuacji rodzinnej, więc tym trudniej mi się odnieść do tego. Oczywiście można złożyć wniosek o zwrot kosztów dojazdu celem realizacji kontaktów skoro one się nie odbyły z powodu postawy osoby zobowiązanej do wydania dziecka n kontakty. Nie wiem też kiedy było ostatnie orzeczenie o kontaktach, ale oczywiści może Pan wnieść o zmniejszenie liczby spotkań, chyba że będzie Pan próbował je realizować jednak. Pozdrawiam

  7. janusz pisze:

    Witam i pozdrawiam ….. mam uregulowane kontakty z córką przez Sąd. Mam prawo do kontaktu z córką, co drugą niedziele. Również mam prawo do kontaktu w drugi dzień Świąt B. Narodzenia i Wielkanocy. Niedziela wypadła mi w pierwszy dzień Świąt Wielkanocy, czyli powinienem mieć prawo do widzenia. Ale matka mojej córki pozbawiła mnie kontaktu, odnosząc się że są Święta. Czy z punktu prawa miałem prawo do kontaktu w niedzielę , mimo iż wypadła w Święto??? Dziękuje i pozdrawiam

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam i pozdrawiam. Niestety nie miał Pan prawa do takiego kontaktu, bowiem święta sąd uregulował oddzielnie, a więc Pan mógł spotkać się z córką w poniedziałek tj. II dzień świąt.

  8. michał pisze:

    Witam.Nie mam jeszcze uregulowanych przez sąd kontaktów z dzieckiem ale od czasu gdy rozszedłem się z jego matka zabierałem syna w każdą środę i niedziele. Jednakże od dwóch tygodni nie zabieram dziecka gdyż w tygodniu muszę pracować a teraz w święta nie miałem gdzie syna zabrać gdyż obecnie mieszkam razem z moja nowa partnerka z którą planuje wspólną przyszłość a matka mojego dziecka zabroniła mi spotkań z synem w obecności mojej aktualnej partnerki. Mieszkamy w bardzo małym miasteczku i tak naprawde nie mam gdzie spędzać wspólnie czasu z synem . co mogę zrobić abym mógł zabierać syna do nas do mieszkania i wspólnie spędzać czas.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Uregulować te kontakty. Skoro spędzał Pan czas z dzieckiem do tej pory poza jego miejscem zamieszkania dziecka i bez obecności matki i jest pomiędzy Panem a dzieckiem silna więź, to sąd Panu tego nie powinien ograniczać. To jak spędza Pan czas z synkiem w czasie kontaktów , jest Pana sprawą o ile oczywiście nie jest to sprzeczne z dobrem dziecka. Myślę, że mama dziecka powinna też mieć świadomość, że gdy w jej życiu pojawi się nowy partner, to Pan to zaakceptuje. Pozdrawiam

  9. Wojtek pisze:

    Witam , Moja sprawa wyglada tak. Rozwiodlem zie z byla żoną 2 lata temu ze wzgledu na to że mnie zdradzila . Wszystko zostalo udokumentowane ze to z jej winny . Mamy 3 letnia coreczke. Sad przyznał mi opieke co 2 tygodnie. Była żona mieszkała niecale 30 km od mojego miejsca zamieszkania ze swoim facetem i córka. Niestety ich zwiazek sie rozpadl a ona wrocila do matki 500 km dalej co wiaze sie z kosztami. Na dziecko przysadzone mam 350 złoty. Jezdze w dalszym ciagu do corki co 2 tygodnie i spedzamy czas u mojej mamy ktora mieszka wioske dalej. Teraz byla zona straszy mnie ze podniesie alimenty . Czy moze to zrobic i czy zostana jej przysadzone ?? Skoro zarabiam 1200 złoty mieszkam z narzeczona i mamy w drodze dziecko ? Była zona nie pracuje ale mieszka z matka i babcia ktore mogly by sie zajac mala twierdzi ze musi wychowywac dziecko a jest w pelni zdrowa zeby pracowac . Prosze o rade.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Póki nie ma pozwu, to ciężko jest rozważać tą kwestię. Myślę, że sąd procedując o ewentualnym podwyższeniu alimentów weźmie pod uwagę Pana sytuację. W każdym razie pozew matka dziecka może złożyć, a czy sąd podniesie wysokość należności alimentacyjnej?prawdopodobieństwo, że to zrobi jest chyba takie, jak to, że tego nie zrobi. należy rozważyć wszystkie okoliczności w tym zakresie. Wydatki zwiazane z ciążą, które Pan ponosi i będzie ponosił są bardzo istotne, a matka dziecka może też pracować, a to ma duże znaczenie.Pozdrawiam

  10. samamama_33 pisze:

    Witam! Mam pytanie odnośnie kontaktów z ojcem ( dziecko niespełna 4 lata). Od urodzenia dziecka nie jestem z ojcem dziecka, dziecko nie zna ojca zupełnie. Sprawę o alimenty wniosłam oraz o pozbawienie praw, wyrok zapadł na moją korzyść co do alimentów ( ojciec majętny ) oraz ograniczenie praw. W między czasie ojciec wniósł nagle pozew o zaprzeczenie ojcostwa oraz o kontakty zarazem z dzieckiem ( dodam, iż nigdy ich nie bylo, kontakt od niemowlaka był zerowy, my jesteśmy w ostrym konflikcie również jako rodzice dziecka, również bez kontaktu od lat), sąd zlecił badania dna, które potwierdziły jego ojcostwo oraz zasądził widzenia 2 x w miesiącu po 3 h. Alimentów nie płaci od urodzenia i po wyroku nic się nie zmieniło, cały majątek przepisał na rodzinę. Pod wpływem szoku i emocji na sali sądowej zgodziłam się na te widzenia ( w moim domu, w mojej obecności), proprosiłam o psychologa i kuratora lecz dziś ( moja 2 dni od sprawy) nie godzę się na to. Przemyślałam to dogłębnie i nie wyobrażam sobie jak dziecko na to przygotować ( wizyta za tydzięń już pierwsza). Czy mogę to zmienić? Czy sąd odniesie się nieprzychylnie do zmian decyzji matki? Pod salą 3 x zmieniał ojciec dziecka godzinę wizyty dopsowując ją do siostry egzaminów oraz zostałam obrażona przez jego siostrę przy świadkach ( adwokaci ). Czy skoro on nie wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego to czy ja mogę również coś zrobić aby te kontakty były mniejsze? Już zapowiedział, że będzie mi zabierał dziecko i nie płacił. Ma też drugie, na które nie płaci od 5 lat ( dziecko 6 lat) i nie ma kontaktów żadnych. Nie mogę pojąć jak mam go wpuścić do naszego domu po tylu latach bez kontaktów i po fakcie, iż przy ostatniej wizycie około 3 lata temu wykręcał mi ręce, zabrał telefon komórkowy i czytał informacje w nim zawarte. Na dziecko nie zwracał uwagi ( niezrównoważony jest emocjonalnie), ma również partnerkę, którą bije ( zeznania w sądzie świadka ). W ostatnich miesiącach ciąży zostałam również okradziona przez niego i pozbył się nas – stąd nasz silny konflikt. Dotarło do mnie to wszystko po sprawie…moja Pani adwokat chciała jak najszybciej zakończyć sprawę władzy rodzicielskiej i przekonuje mnie, że to dobry wyrok.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Rozumiem, że zawarliście Państwo ugodę, jeżeli tak, to może Pani złożyć zażalenie na postanowienie o umorzeniu postępowania. Jeśli zostało wydane inne postanowienie o kontaktach (nie umarzające), to możliwość złożenia odwołania powinna Pani omówić z adwokatem. Myślę, że Pani pełnomocnik zna sprawę bardzo dobrze i zapewne istniały jakies okoliczności, które uzasadniały niezwłoczne zakończenie postępowania. Co do alimentów, to przecież może Pani udać się z orzeczeniem do komornika sądowego, celem ich egzekucji. Ponadto ma Pani możliwość złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przez ojca dziecka przestępstwa uporczywego uchylania się od obowiązku alimentacyjnego, natomiast nie wolno Pani warunkować kontaktów od alimentów, choć postawa ojca, który mimo obowiązku nie łoży na utrzymanie dziecka jest naganna. Niemniej jednak, na tą okoliczność są inne środki. Zmiana postawy w sytuacji kontaktów tuż po zakończeniu postępowania nie jest dla Pani korzystna, a nie wykluczone, że sąd mógłby nawet nie orzec obowiązku udziału kuratora, gdyby nie było to odpowiednio zaakcentowane, więc w zasadzie są to kontakty pod pełną kontrolą Pani i sądu i jednak sporadyczne. Proszę pamiętać, że rzadko się zdarza, by sąd nie przyznał prawa do kontaktów. Pozdrawiam

  11. luki23 pisze:

    Witam,mam podobna sytuacje jak pani wczesniej, rozwiodlem sie z zona posiadamy dwojke dzieci z czego opieka nad nimi zostala przyznana mnie , matka ma ustalone kontakty z corkami w kazda sobote miesiaca w Osrod.Interwencji Kryzysowej gdzy nie moze zabierac ich do swojego miejsca zamieszkania ze wzgledu na bezpieczen. dzieci oraz moze dzwonic w niedziele, poniedzialki, srody i czwartki od 18 do 19. Z czego jesli przyjezdza na spotkania z dzieci raz w miesiacu to jest dobrze a i kont. tel.sa sporadyczne , ostatni miesiac temu…..Sprawa dotyczy tego, iz jesli juz jej sie zachce przyjechac na spotkanie to nie zainteresuje sie tym czy juz mam z dziecmi zaplanowany czas tylko oczekuje ze sie dostosujemy, to samo dotyczy kont.tel. straszac nas , ze poda nas do sadu o utrudnianie kontaktow z dziecmi…Ja rozumiem ze ma mozliwosc w tym okreslonym czasie na kontakt z dziecmi ale ja tez nie moge ciagle kazac im siedziec w domu bo moze mamie sie przypomni o tel czy wizycie…czy w takim przypadku moge zlozyc wniosek o zmniejszenie tych kontaktow matce skoro sie z nich nie wywiazuje….ciagle twierdzac ze to tylko my musimy sie dostosowywac do wyroku a ona moze korzystac z tego jak sie jej podoba, dodam ze matka cierpi na schizofrenie, powiem ze to bardzo zaburza nasze zycie codzienne…Prosze bardzo o porade i pozdrawiam.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Jeżeli matka nie realizuje kontaktów w zakresie jej przyznanym, to jak najbardziej zasadne jest wystąpienie o ich zmniejszenie. Nie prawdą jest, iż tylko Pan i dzieci musicie się do tego dostosowywać. Pozdrawiam

  12. Arkadiusz pisze:

    Moja była partnerka od urodzenia dziecka przebywa wraz z nim pod innym adresem niż adres podany przy rejestracji jako rzeczywiste miejsce pobytu dziecka. Czy jest to wykroczenie? Czy i w ew. w jaki sposób powinienem interweniować?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Jaki sens ma chęć ukarania matki swojego dziecka, za to, że przebywa w innym miejscu niż podała? Skoro Pan wie, gdzie aktualnie mieszka, to znaczy, że dziecko nie jest ukrywane, więc może Pan, jeśli istnieje taka potrzeba podawać nowy adres pobytu np. w przychodni lekarskiej do rejestracji, jak również starać się o utrzymywanie relacji z dzieckiem. Pozdrawiam

  13. Krys pisze:

    witam, jestem przy moim dziecku od pierwszego dnia jego poczęcia, przecinałem pępowinę.Mam ze swoją byłą nieślubne dziecko.Córka moja jest zameldowana i mieszka u mojej byłej partnerki. Od samego początku jestem przy dziecku, przewijam, myję, karmię, chodzę na spacerki, pomagam i płacę alimenty.Codziennie po pracy o 15.00 przychodzę do mojego dziecka i spędzam z nią czas do ok.19.30.W weekendy nie widuję się gdyż mam niezbyt miłe relację z matką mojej byłej.Córka moja ma teraz 1.7 miesięcy.Jesteśmy z coreczką bardzo zżyci.Zajmujemy się naszą córeczką i kochamy ją bardzo ale muszę założę sprawę w sądzie ze względu że niepozwala mi zabierać małej na weekendy, niemogę po przyjści do niej iść z nią teraz na spacer, na plac zabaw , zawsze musi i być i mama.Chcę ją zabierać do moich rodziców i znajomych a nie mogę.Zaś u niej w domu chodzi za mną wszędzie , dogaduje mi,mówi zostw to i zle robisz, znęca się nademną psychicznie, mam już tego dosyć. Dodam że odeszla odemnie odrazu po narodzinach naszej córki do swojej mamusi-ona sama się wychowywala bez tatusia(syndrom).Ja niepilem, niebiłem, kochalem, pracowałem, zostałem wykożystany, byłem dawcą spermy.I mam pytanie z tego tytułu czy wnioskując do sądu o ustalenie widywania się z dzieckiem mogę liczyć o jak najczęstrze się widywanie się z moimą dzidzią u niej jak i poza domem (bez matki).Niechcę stracić w sądzie, teraz ją widuję od pon. do piątku

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Ja nie jestem w stanie dać Panu gwarancji, że nie straci Pan w sądzie. Według mnie, przy takim zaangażowaniu nie powinien Pan mieć problemów z uzyskaniem oczekiwań, ale też nie podejrzewam, by sąd orzekł te wszystkie dni, które Pan ma z dodatkowymi weekendami, które Pan oczekuje.W grę wchodzi raczej ilość dni, które Pan ma, ale w innej konfiguracji, tj. z weekendami, które Pan chce. Pewności jednak nie mam. Pozdrawiam

  14. Biedronka pisze:

    Witam. Jestem w trakcie rozwodu z mężem, sprawa jest trudna, mąż wyrzucił mnie z dnia na dzień z domu, wymienił zamki. Mamy dwuletniego synka. Wcześniej, przed wyrzuceniem z domu, po narodzinach dziecka ze względu na problemy zdrowotne i niechęć mojego męża do pomocy musiałam przeprowadzić się z synkiem do rodziny. Mąż czasem mnie odwiedzał, ale poza nakarmieniem dziecka nic przy nim nie robił. W chwili obecnej mąż ma zasądzone kontakty z dzieckiem w jeden dzień tygodnia po południu w moim miejscu zamieszkania i w co drugi weekend kilka godzin rano w jeden dzień weekendu z zastrzeżeniem spotkań w mojej obecności poza miejscem zamieszkania. Problem tkwi w tym, że mąż chce zabierać synka do swojego mieszkania, a ja nie chcę tam jeździć bo mnie stamtąd wyrzucił. Poza tym mam zastrzeżenia do jazdy z nim samochodem, bo jeździ niebezpiecznie a on nie chce jeździć komunikacją miejską. Czy sąd może nakazać mi jeżdżenie do domu męża?
    Pozdrawiam

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam, no ale w zabezpieczeniu tej okoliczności Pani nie ma, więc nie ma takiego obowiązku. Ewentualna zmiana może obejmować tą kwestię, ale wcale nie jest to takie pewne i chyba mało prawdopodobne. Pozdrawiam

  15. Biedronka pisze:

    Dziękuję za odpowiedź, rozumiem z niej, że maż nie może mi nakazać, żebym jeździła z dzieckiem do niego do domu, jeśli sąd tak nie orzekł? Sędzia na ostatniej rozprawie, kiedy mąż naskarżył na to, że nie chcę jeździć do niego do domu powiedziała, że powinnam jeździć tam, gdzie zadecyduje mąż, bo to jest jego czas z dzieckiem i on decyduje o tym, co robią.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. A to już jest nieco inna kwestia, z samego postanowienia nie ma takiego wprost obowiązku, ale gdy sąd tak Panią poinformował, wówczas może się okazać, że nie pojechanie nie będzie dla Pani korzystne, bo sąd na wniosek męża może zmienić to postanowienie. Jednakże w sytuacji, gdy zgodziłaby się Pani by kontakty odbywały się w Pani miejscu zamieszkania, oraz w kazdym innym miejscu niż jego mieszkanie, to nie sądzę, by spowodowało to jakieś negatywne konsekwencje, choć wykluczyć nie mogę zmiany tego postanowienia. Pozdrawiam

  16. PelaMela pisze:

    Witam! Ja mam taki problem,w tym roku walczyłam by całkowicie pozbawić praw rodzicielskich( ojca mojego dziecka) niestety się nie udało a nie byłam już w stanie się odwoływac,on znow założył sprawe o widzenie się z corką 10letnią,i dostał tylko ni wiem kiedy bo nikt mi nic nie przysłał wiem ze pierwsza wizyta odbyła się w szkole ja byłam z córką i on,płakała i bała się iść krzyczała ze nie chce go widzieć potem do niego mówiła by zostawił ją w spokoju!!! Nic do niego nie docierało,mówiła jemu że nie zmusi ją do widzenia bo nie chce mieć nic z nim wspolnego sama byłam w szoku ale córka sama tak zadecydowała ponad rok temu,co ja mam zrobić? Jak mam jej pomoc? Gdzie mam szukać pomocy? Sąd ma to w nosie ze dziecko nie chce ja cięzko to widze by corka się do niego przekonała!

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Najważniejsze, to musi Pani znać treść orzeczenia. Jeżeli sąd przyznał prawo do kontaktów, to jednak uznał, że ojciec powinien mieć praw spotykać się z córką. Proszę rozważyć, czy w związku z tym nie powinna Pani pomóc w tych kontaktach, może gdyby Pani córkę przekonała, by porozmawiała chwilę w obecności pedagoga, to wówczas stres byłby zniwelowany, i spotkania przebiegłyby spokojnie. Wydaje mi się, że Pani zaangażowanie zmieniłoby sytuację, ale musiałaby Pani się do tego przekonać, i pokonać opór i niechęć wobec ojca dziecka, choć domyślam się, że może być to zbyt trudne. Pozdrawiam

  17. PelaMela pisze:

    Dodam jeszcze ze córka mówi pani i panu w szkole i nawet pani pedagog ze nie chce się z nim widzieć nikt jej nie słucha,chowa się po toaletach w szkole jak wie teraz ze ma być dziś tez ma być a od pierwszej wizyty mineło 2 tygodnie,szkoda mi jej i serce mi się kraja jak widzę jak cierpi a ja jestem bezradna :( proszę o pomoc.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Jeżeli natomiast ma Pani jeszcze czas na odwołanie się od orzeczenia, to jeszcze można spróbować uzyskać zmianę postanowienia w tym zakresie. Pozdrawiam

  18. Panie Mecenasie ,pozdrawiają Pana walczące o prawa ojców forummatek.Proszę nam powiedzieć, dlaczego szpitale nie wpuszczają ojców do odwiedzin chorego dziecka jeśli matka złoży postanowienie o wyznaczonych kontaktach w dane dni , a dziecko jest chore w inny dzień. Miejsce zamieszkania matki w którym zabezpieczono kontakty jest tożsame z miejscem szpitala .Mamy odp. na interpelację poselską,ze miejsce zamieszkania to nie adres a miejscowość.To samo jest w przedszkolach i szkołach-chociaż nie wszystkich.Pozdrawiamy Pana serdecznie JF i TS oraz baaaaardzo szerokie grono FM.PS mamy opinie Prokuratora Generalnego ze opinie rodzinne RODK są niekonstytucyjne!

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam Panie. Miejsce zamieszkania wynika z art.25 i art. 26 kodeksu cywilnego wraz z orzeczeniem WSA w Warszawie z 12 czerwca 2003 r., więc chyba nie była konieczna aż interpelacja. Co do odmowy umożliwienia spotkań przez placówki oświatowe, czy też zdrowotne, to chodzi o konkretne terminy, tzn. by do kontaktów nie dochodziło w innych terminach niż określone w postanowieniu. Miejsce zamieszkania w sprawach o kontakty jest traktowane, jako mieszkanie, choć lepiej i czytelniej by było, aby sąd określał to terminem “mieszkanie, w którym dziecko zamieszkuje”, lub po prostu “miejsce pobytu”. W razie wątpliwości, warto zwracać się o wykładnię wyroku, w którym zawarte jest określenie “miejsce zamieszkania”. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego

  19. barbara sinior pisze:

    dziendobry!mam do pana pytanie,czy jest taka mozliwosc ze ja ustalam w jakie dni dziecko spotyka sie z ojcem?chodzi mi o to ze chcialabym byc ja przy tych kontaktach,bez mojej obecnosci nie oddam dziecka,dziecko ma 8 miesiecy a ojca widuje sporadycznie,tak wiec niema zadnej wiezi emocjonalnej z nim.prosze o odpowiedz dziekuje

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Nie wydaje mi się, by sąd pozwolił Pani na samodzielne ustalanie terminów sporkan ojca z dzieckiem, ale też z racji tego, że ojciec nie widuje dziecka często ze swojej winy, mało prawdopodobne jest, by te kontakty odbywały się bez Pani obecności. Pozdrawiam

  20. Wojtek pisze:

    Witam, chcialbym dowiedziec sie jakie mam szanse na wydluzenie kontaktow z dzieckiem.Po sprawie rozwodowej widuje sie z dzieckiem co 2 tygodnie i na 2 tygodnie biore je w wakacje. Wszystko by bylo dobrze gdyby nie jeden fakt. Moja coreczka ma 3 latka . Po rozwodzie moja byla zona zamieszkala z innym facetem i tam byla zameldowana i do tego mieszkala blisko mnie co ulatwialo mi kontakt z dzieckiem . Ale niestety jej zwiazek sie rozpadl i wrocila z corka do swojej mamy ponad 500 km od mojego miejsca zamieszkania . Jedyny plus ze moja mama mieszka blisko ich. Jezdze tam regularnie co 2 tygodnie i zatrzymuje sie u swojej mamy ale meczy mnie to bo wyjezdzam w piatek tam jestem w sobote i w niedziele wieczorem juz musze oddac dziecko i wracac spowrotem. Dlatego chcialem zlozyc wniosek aby sad wydluzyl mi wakacje do miesiaca i aby pozwolil mi miec dziecko na okres ferii chociaz teraz poki jest malutka i nie chodzi do szkoly. Jest bardzo przywiazana do mnie . Prosze o odpowiedz. Dziękuje

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Wydaje mi się, że są spełnione przesłanki do takiego rozszerzenia kontaktów, ale odnośnie wakacji, to chyba rozsądniej byłoby, aby dziecko było naprzemiennie po dwa tygodnie lipca i dwa tygodnie sierpnia. Pełny miesiąc bez matki dla tak małego dziecka może być dużym stresem, więc lepiej ten okres rozdzielić. Warunkiem oczywiście rozszerzenia jest dotychczasowy stały, regularny i właściwy sposób realizacji kontaktów. Pozdrawiam

  21. Beata pisze:

    Witam,
    Z nieformalnego związku mam synka 4,5 roku. Jeszcze w okresie ciąży partner się kolowkwialnie mówiąć “ulotnił”. Po przyjściu synka na świat wniosłam sprawę o ustalenie ojcostwa. Po wielu przygodach, oszczerstwach ze strony byłego partnera, badaniach DNA ustalono ojcostwo. Sąd nadał dziecku moje nazwisko, przyznał alimenty, ale niestety, pomimo mojego wniosku przeciwnego temu, przyznał władzę rodzicielską partnerowi, jak uzasadnił to Sąd aby mógł udowodnić czy jego zapewnienia, że chce być ojcem dla dziecka, nie były gołosłowne. No i “jazda” się zaczęła. Nie ograniczam kontaktów z dzieckiem choć to bez przerwy jest mi zarzucane od zapadnięcia wyroku. Pierwsze wizyty niemalże wymusiłam na byłym partnerze a teraz raz przyjdzie raz nie, odwoła wizytę godzinę przed albo wcale i tylko się nie pojawi. Alimenty płaci sumiennie, ale nic poza tym. Żadnego upominku dla dziecka z okazji urodzin (których wręcz unika a potem zarzuca, że to przeze mnie) czy Mikołajek bo jak stwierdził ma wykupiony”abonament” na widzenia – to o alimentach chyba. Jedyny prezent gwiazdkowy dla 2,5 letniego chłopca to – i tu nie zartuję – czujnik tlenku węgla. Ponieważ ciągle słyszę groźby że zabierze mi dziecko nie wiem jak postąpić. Z jednej strony to że przychodzi raz na kilka miesięcy to wygodne dla mnie – chodzi o wartości reprezentowane przez tego człowieka w szczególności niekulturalne zachowania, których synek widzi dzięki rzadkim wizytom mniej, a z drugiej drżę ze zrobi coś dziecku. Wbrew twierdzeniom partnera nie nastawiam dziecka przeciwko niemu bo trudno nastawiać dziecko przeciwko komuś nieznajomemu. Jak przychodzi nie ingeruję w czas jeśli się bawią (choc wygląda to tak jakby mój synek zajmował się wielkim dzieckiem). Czy powinnam wystąpić o uregulowanie tych kontaktów i ograniczenie władzy zeby rzeczywiście nie zabrał dziecka bez mojej wiedzy z przedszkola. Boje się o synka bo były partner to taki dr Jeckyll i mr. Hyde w jednym i łatwo mu przychodzi manipulowanie ludźmi.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Czujnik tlenku węgla? rozumiem, że to nie jest zainteresowanie dziecka? W moim przekonaniu powinna Pani wystąpić o uregulowanie kontaktów. Będzie Pani spokojniejsza, a z racji dotychczasowych zachowań ojca nie sądzę, by sąd przyznał mu szerokie kontakty, a już fakt, że nie realizuje ich za często jest dla Pani korzystny w postępowaniu. Proszę wskazać tylko, że zakres proponowanych kontaktów odpowiada temu, co ojciec faktycznie realizuje, tylko chce Pani mieć pewność i stabilizację w zakresie terminów. Pozdrawiam

  22. Mateusz pisze:

    Witam serdecznie a wiec mam taki problem 9 miesięcy temu urodziła się nam córka moje dziewczyna mieszka z rodzicami i mam z nią dobry kontakt, lecz nie z jej rodzicami ponieważ mnie nie akceptują nie tolerują i zabraniają spotykać się ich córce ze mną tym samym nie mogę widywać córki ponieważ zagrozili ze jeśli pojawię się pod ich domem będą dzwonić na policje mimo tego ze nie mam zatargów z prawem. Nie wiem co mam robić bardzo kocham moją córeczkę lecz nie mogę jej widywać a druga strona medalu jest taka ze nie stać mnie na adwokata a ich niestety tak i wiem że jeśli skończy się to na drodze sadowej to przegram i nie będę mógł nic zrobić … bardzo proszę o pomoc

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Nie ma Pan wyjścia tylko jednak udać się do sądu. W innej sytuacji będzie Pan miał cały czas taką sytuację jak obecnie, czyli nie będzie Pan dalej widywał dziecka. Musi Pan tylko wiedzieć, czego oczekuje, i czy Pana oczekiwania są racjonalne. Obecność adwokata nie oznacza, że nie będzie Pan miał kontaktów, najwięcej zależy od Pana postawy. Pozdrawiam

  23. Elżbieta pisze:

    Witam. Nigdy nie pisałam na takich forach ale muszę się poradzić. Ojciec mojego dziecka mieszka za granicą ja układam sobie życie tutaj. Rozstaliśmy się zanim dziecko przyszło na świat, jednak ojciec dziecka od narodzin dziecka prawie wogóle nie interesuje się dzieckiem a jedynie próbuje uprzykrzyć mi życie. Synek ma prawie 3 lata i widuje swojego ojca ok.2- 3 razy w roku, po 2-3 godziny dziennie podczas jego pobytu w Polsce. Mamy uregulowane kontakty, o które ja wystąpiłam ponieważ wcześniej na każde moje pytanie o datę jego przyjazdu odpowiedź brzmiała:dowiesz się jak będe.. Pomijam już tu wszelkie spory między nami, interwencje policji, śledzenie mnie itp. Kontaty zostały ustalone następująco: ojciec ma prawo widywania dziecka codziennie podczas swojego pobytu w Polsce od 15-19, raz u mnie, raz u niego, soboty od 11-17 u niego. Dodam że mieszkamy od siebie ok 25 km i on mam mnie powiadamiać CO NAJMNIEJ 5 dni przed przyjazdem i ewentualnie mamy powiadamiać siebie gdyby nie mogło dojść do spotkania. Chodzi po prostu o to, że ja staram się go zawsze zaraz po jakimś fakcie. który wpływałby jakkolwiek na kontakty z dzieckiem informować, np. w wakacje zaplanowałam wyjazd na 4 dni z dzieckiem i powiadomiałam go ok miesiąca wczesniej (a on zaraz po moim mailu powiedział że wtedy przyjeżdza i mam być w domu z dzieckiem bo utrudniam mu kontakt), zaczełam pracować na 2 zmiany od 7-16 i od 10-19, zaraz go o tym powiadomiałam i po prostu poprosiłam żeby w miarę możliwości mówił mi jak najwczesniej o swoim pobycie w kraju ponieważ jak będę mogła to postaram się zamienić zmiany z kimś tak żeby wracać do domu wcześniej. Teraz miał przyjechać za miesiąc na 2 tyg (powiedział mi miesiąc wcześniej), a na 2 dni przed przyjazdem oznajmił mi że będzie za 2 dni i tylko na 5 dni. Kiedy zapytałam o której będzie, bo spodziewałam się go dokładnie 4 dni później, bo teraz wypadła mi zmiana na 10 to był oburzony że miałam ponad miesiąc żeby ustalic sobie grafik na jego przyjazd, że go to nie obchodzi, że rzekomo miałam pracować inaczej jak przyjedzie, że “jeszcze zobacze”… Dodam, że w związku z nowym rokiem i dniem wolnym uznałam, że lepiej będzie jak tylko 3 dni w pierwszym tygodniu będe pracowała na 10, a w następnym (podczas jego 2 tyg.urlopu) na 7, bo to juz 5 dni. On oczywiście uznał, że utrudniam mu kontakty i robie to celowo, ale przecież nie mogę wszystkiego podporządkować jemu i wszystkiego przewidzieć, Poza tym ja pracuję, mam jakieś obowiązki i nie jestem w Polsce na urlopie jak on… Dodam jeszcze że mimo ustalonych od prawie 2 lat kontaktów, ojciec wogóle nie interesuje się dzieckiem, nie zna jego upodobań, rytmu dnia, potrzeb, nie pyta o nie, nie utrzymuje kontaktu telefonicznego i innego, jak jest w Polsce to nigdy nie spędza z dzieckiem tyle czasu ile mógłby, nie dotrzymuje słowa, ja zmieniam swoje plany, czekam a on nie przyjeżdza, ma pretensje do mnie że pracuje i nie jestem o 15 a o 16 w domu, bo dojeżdzam do pracy ponad 25 km. Mimo moich propozycji żeby przyjeżdzal wczesniej i na mnie poczekał nigdy go nie było (a kontakt z moimi rodzicami ma dobry). Boję się że zarzuci mi utrudnianie kontaktów, mimo, że naprawdę staram się w jakikolwiek sposób dojść z nim do porozumienia. Zresztą z tego co wiem nie może znieść tego, że zaczełam układać sobie życie z kimś innym i jesteśmy z synkiem szczęśliwi. Proszę mi pomóc co mam zrobić, jak się zachowywac żeby nikt nie mógł mi zarzucić utrudniania kontaktów i udowodnić że tak nie jest, że to były partner rodzi między nami konflikt. Do tej pory zachowuję wszystkie maile, sms-y, staram sie mić świadków na takie sytuacje. Chciałabym żebysmy oboje ułozyli sobie zycie, rozmawiali ze sobą jak dorośli ludzie i po prostu liczyli się przede wszystkim ze sobą i z dzieckiem. Proszę o pomoc bo ta sytuacja staję się dla mnie juz nie do zniesienia i boję się że znów będe musiała przechodzić przez sądowe sprawy;(

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Ma Pani bardzo skomplikowaną konstrukcję ewentualnego porozumienia, stąd spory, i zapewne będą się powtarzały. Jednkże uregulowanie kontaktów jest dość nieostre, szczególnie poprzez zapis, iż “ewen­tu­al­nie mamy powia­da­miać sie­bie gdyby nie mogło dojść do spo­tka­nia”. Takie stwierdzenie jest dla Pani ochronne, ale i fakt, że Pani pracuje jest również pewnym elementem niewskazującym na intencjonalne utrudnianie kontaktów. Inną kwestią jest to, czy Pani jest potrzebna do realizacji kontaktów, ponieważ nie wynika z Pani pytania, aby były one w Pani obecności. Jeżeli nie musi Pani być obecna, to chyba nie ma przeszkód aby ojciec spędził i tak ten czas z dzieckiem, nawet jeżeli jest Pani w pracy. Na przykład babcia dziecka mogłaby przekazać dziecko pod opiekę ojcu na kilka godzin. Jeżeli jednak Pani obecność jest niezbędna, a i grafiku pracy nie można już zmienic, to oczywiście można zapropnowować, by ojciec spędził czas z synem w innych godzinach podczas swojego pobytu niż w brzmieniu postanowienia, ze względu właśnie na brak uzgodnienia w terminie co najmniej 5 dniowym przed przyjazdem ojca, i z uwzględnieniem przekazania Pani grafika pracy ojcu z miesięcznym uprzedzeniem. Z utrudnianiem kontaktów mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby najpierw otrzymała Pani informację kiedy ojciec dziecka przyjeżdża,a następnie ustaliła grafik pracy tak, że nie mogłaby umożliwić spotkania z z dzieckiem. Sąd, w przypadku postępowania o ukaranie za utrudnianie kontaktów z pewnością tą kwestię będzie analizował, także słusznie Pani czyni gromadząc e-maile i sms. Jak na razie widzę, iż uprzedza Pani ewentualne trudności i zachowuje odpowiedni termin do ewentualnych korekt, i nie z Pani winy dochodzi do sporów (przynajniej ja tego nie dostrzegam), stąd sąd brak skłonności ojca do zrozumienia, iż i od niego oczekuje się określonych korekt weźmie pod uwagę. Jeżeli jednak dalej będzie to problematyczne, i sąd uzna, że nie jest przestrzegane dostosowywanie się do postanowienia w brzmieniu, iż “co najmniej 5 dni przed przyjazdem” jednak jest najważniejszym zapisem i bezwzględnie powinna Pani to przestrzegać, wówczas można wystąpić o zmianę tego postanowienia i zapisu, poprzez wskzazanie, iż ojciec będzie zobowiązany Panią poinformować na co najmniej miesiąc przed przyjazdem do Polski o terminie wizyty. Myślę, że taka drobna korekta rozwiązałaby Pani problem. Pozdrawiam

      • Elżbieta pisze:

        Bardzo dziękuje Panu za pomoc. Chodzi również o to, że ojciec ma widzenia codziennie (prócz niedziel) podczas swojego pobytu i tak jak Pan zauważył oboje mamy się informować gdyby nie mogło dojść do spotkania. Teraz gdy przyjechał była sobota ok. godz 16. zadzwonił wtedy że nie przyjedzie bo są ze warunki na drodze i jest zmęczony (co do warunków na drodze nie była to prawda) i że przyjedzie w niedziele. Poinformowałam go spokojnie, że może przyjechać w sobote jeszcze i posiedzieć nawet do 19, a w niedziele nie ma widzeń i ja mam juz plany, a jeśli nie to zostaje poniedziałek i reszta tygodnia i jego pobytu. Zaczął wtedy robić mi awanturę, że mu utrudniam i że “jeszcze zobaczymy”, ale nie pojawił się przez 3 dni i nie poinformował mnie, że go nie będzie, mimo że byłam w domu i oczekiwałam, że przyjedzie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że swoją nieobecność tak jak teraz usprawiedliwia tym, że to ja zabraniam mu kontaktów z dzieckiem, ale tak jak Pan zauważył, mój synek jest z babcią podczas gdy ja jestem w pracy i niegdy nie robiłam problemu z tym, aby wtedy ojciec dziecka przyjechał na widzenia. On jednak nigdy z tego nie skorzystał i obwinia mnie o brak kontaku z dzieckiem. Co do zabierania dziecka to nie ma takiej możliwości ponieważ dziecko widuje go raz, dwa razy w roku po kilka godzin lub nawet nie w tygodniu i praktycznie ojciec wogóle nie ma pojęcia na temat dziecka, bo nigdy się tym nie interesował, a mały po prostu sie go boi… Czy uważa Pan że w takiej sytuacji gdy ojciec dziecka nie korzysta z widzeń, mimo, że teraz według prawa to już obowiązek rodzica, robi mi awantury nie mając racji i nie respektuje wyroku sądu praktycznie w żadnym punkcie, tzn, co do godzin wizyt, terminów, poinformowania mnie o przyjeździe i wtedy, kiedy nie przyjedzie, a ja siedze w domu i czekam czy mogę w jakikolwiek sposób ułatwić sobie taką sytuację, żeby móc normalnie funcjonować, tzn pracować, mieć czas na swoje sprawy? Chodzi mi o np. sądową zmianę kontaktów? Pozdrawiam

        • Marcin Zaborek pisze:

          Witam. Może Pani wystąpić o zmianę kontaktów, lub po prostu niereagować na komunikaty ze strony ojca dziecka i żyć swoim życiem. Proszę tylko pamiętać o administracyjnej stronie kontaktów, a poza tym ja nie widzę problemu, by kontakty były w obecności babci, a nie Pani, jeżeli tylko nie ma obowiązku Pani uczestnictwa w nich. Ja nie dostrzegam w Pani przypadku intencjonalnego, złośliwego utrudniania kontaktów. Ojciec ma możliwość spotkań z dzieckiem, a z tego nie korzysta, i tylko on na tym traci. Trudno powiedzieć czy dziecko traci, skoro i tak widuje go dwa razy do roku. Pozdrawiam

  24. Marek pisze:

    Witam Pana..
    Mam taki problem.
    Byłem badany na okoliczność więzi z dzieckiem.
    Opinia wypadła bardzo dobrze.
    Jednak nie zgadzam się z zawartymi zdaniami żony, która najzwyczajniej ukryła ważne fakty jeżeli chodzi o dziecko.
    Np,dziecko bardzo chorowało i potrzebowało opieki…
    Dziecko chodziło do przedszkola…itp.
    Te fakty zostały zostały zatajone.
    Obecnie mam zabezpieczone kontakty z dzieckiem w sprawie rozwodowej.
    Czy np. idąc do przedszkola mam prawo do informacji na temat swojego dziecka?
    Czy dyrektor jest zobowiązqany mi udzielić informacji?
    Bardzo potrzebuję to do Sądu na dowód .
    Czy moge wziąć z przychodni całą dokumentację dziecka aby udowodnić te fakty?
    Proszę o pilną odpowiedż.Z góry dziękuję.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam, jeżeli ma Pan władzę rodzicielską, to może Pan pozyskać informację z przedszkola, i z przychodni, choć przychodnia Panu dokumentacji nie da. Może Pan złożyć ewentualnie odpowiedni wniosek dowodowy do sądu, by zwrócił się sąd do tych placówek o informację na ten temat. Pozdrawiam

  25. smutny pisze:

    Witam.Znalazłem pański blog i odrazu stwierdziłem że jest Pan najbardziej kompetentny w mojej sprawie.Ale wszystko od początku.27.10.2011 odbyła się moja sprawa rozwodowa,którą założyła moja ex.Po założeniu sprawy ex wyprowadziła sie do kochasia.Orzeczenie sądu-wina żony.Mi ograniczono prawa rodzicielskie(niewiem na jakiej podstawie?),syn zostaje z matką,alimenty,co drugi weekend jest u mnie.Założyłem apelacje w części dotyczącej dziecka,ale SA ją oddalił uzasadniając że jest zbyt krótki okres czasu na to żeby dziecko przyzwyczaiło się do nowego miejsca zamieszkania i otoczenia.Syn ma obecnie 8 lat.Od dłuższego czasu mówi mi że chciałby mieszkać ze mną,jest na tyle mądry że każe mi iśc do sądu żeby to uregulować.W czasie odwożenia go do nowego domu jest smutny,prosi żeby zmienić trase napowrotna do mnie(do babci,cioci),płacze.Po głębszej rozmowie stwierdza że u mnie jest lepiej-zresztą tu sie urodził i tu wychował.zawsze ktoś sie nim interesuje i poświeca mu czas.A z tego co mówi u ex tego niema. Krótko wyjaśniając to jego życie polega na tym że odwozi dziecko do szkoły(od rana siedzi na swietlicy+lekcje póżniej znów świetlica i ok.17 powrót do domu)w domu(tak mi mówi)samotne zabawy i spać.mieszkają w trójke w małym pokoiku,na peryferjach,brak rówieśników.Wiem że może odbić sie to negatywnie na jego psychice.Zaczał teraz naukę,matka wogóle nie poswieca na to czasu,a jak wiadomo poczatki są najważniejsze!!!Zresztą ona sama niewiele wiecej wie od niego!!!(nie oczerniam jej tylko taki jest fakt).Chciałbym żeby ze mną mieszkał!!!!!
    Co mi pan poradzi?Od czego mam zacząć?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam, w grę wchodzi albo rozszerzenie kontaktów albo zmiana miejsca pobytu dziecka. Zaznaczam, iż prawdopodobieństwo uzyskania szerszych kontaktów jest bardziej prawdopodobne, i myślę, że ma Pan duże szanse je uzyskać, bowiem regularnie realizuje kontakty z synem. Zmiana miejsca pobytu, to już decyzja radykalnie zmieniająca sytuację życiową dziecka, i tu może Pan nie uzyskać zmiany z różnych przyczyn. Co mogę zasugerować? złożenie wniosku o zmianę kontaktów na szersze, w ramach wniosku złożyć wniosek o badania w RODK na okoliczność ustalenia np. optymalnej formy kontaktów, oraz które z rodziców daje lepszą rękojmię sprawowania prawidłowej opieki nad dzieckiem z uwzględnieniem ewenualnie, u którego z rodziców dziecko powinno aktualnie mieszkać. Z jednej strony pozna Pan opinię na temat zasadności zmiany miejsca pobytu (czy byłaby możliwa, czy nie), a kontakty zapewne i tak zostałyby rozszerzone, o ile oczywiście jest tak, jak Pan przedstawił. Zaznaczam, że samo wystąpienie o zmianę miejsca pobytu dziecka i tak spowodowałoby dopuszczenie badań w RODK, lub biegłego psychologa, a tak może Pan uzyskać przynajmniej szersze kontakty. Pozdrawiam

  26. Marzena pisze:

    Witam! Rozwod dostalam w kwietniu 2012 r. Rozwod za porozumieniem stron, zasadzone alimenty, co 2 m-ce kontakt pomiedzy Synem a Ojcem na terenie Polski bo mieszkamy z Synem w Wielkiej Brytanii przy czym wymiennie mamy ponosic koszt biletow. Kontakt w mojej obecnosci. Ex Maz nie wywiazuje sie z regularnosci w placeniu alimentow, reguluje naleznosci z 3 m-cy na raz czyli 3 m-ce nie placi wogole az pozniej reguluje powstala naleznosc, nie dba o kontakty z Synem, nie kupuje biletow. Juz raz mial egzekwowane pieniadze przez komornika, bo nie regulowal naleznosci przez 5 m-cy. Jak widac nic Go to nie nauczylo, sytuacja sie notorycznie powtarza. Czy mozna cos z tym zrobic?

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Skoro ojciec nie płaci za bilety, do czego jest zobowiązany, to przecież może Pani zrobić tak, że przyleci Pani jeżeli w terminie kontaktów, gdy uprzednio zapłaci za bilety skoro wymiennie ponosicie te koszty. Rozumiem, że podział kosztów jest jasno określony w orzeczeniu o kontaktach. Co do egzekucji należności, to pozostaje komornik.

  27. Anna pisze:

    Witam,
    proszę o informacje, czy w przypadku uregulowanych kontaktów przy równych prawach rodziców. Rodzic, u którego zamieszkuje dziecko, w przypadku wyjazdu na tzw. ” zieloną szkołę” ma ” oddać” przepadający, w tym czasie weekend ustalony przez Sąd w innym terminie. Dodam, iż oboje zgadzają się na wyjazd, a ugoda zawiera taką ewentualność jedynie w przypadku choroby.

    Pozdrawiam,
    Ania

    • Marcin Zaborek pisze:

      Witam. Nie ma obowiązku oddawania weekedów w przypadku wyjazdu dziecka. Gdyby przypadał ten wyjazd w Pani weekedn z dzieckiem, to nie podjerzewam, by miała Pani możliwość “odzyskania” tego weekendu w terminie przypadającym ojcu. Czasami tak jest, że są określone okoliczności, które powodują, że kontakty po prostu nie mogą być zrealizowane, i w moim przekonaniu, wyjazd na zieloną szkołę, za zgodą obydwojga rodziców jest taką okolicznością. Ale jeżeli chce Pani oddać swój weekend ojcu, to jak najbardziej Pani może, ale nie musi. Pozdrawiam

  28. Katarzyna pisze:

    Witam,
    od 8 miesiąca życia dziecka, kiedy to zakończyliśmy z partnerem nieformalny związek, z mojego wniosku toczy się sprawa o uregulowanie kontaktów ojca z dzieckiem. Obecnie dziecko ma 13 miesięcy. Czy ojciec ma podstawy żądać oprócz widzeń po 3 godz. dwa razy w tyg. dodatkowo dwóch weekendów z nocowaniem poza miejscem zamieszkania dziecka? Uważam że roczne dziecko jest za małe na taką formę kontaktów, wyjazdy na weekend z noclegiem planowałam wprowadzić gdy dziecko będzie miało ok 3 lata. Czy sąd może zgodzić się na nocowanie tak małego dziecka poza domem? Dodam że ojciec dziecka mieszka z rodzicami, którzy nie utrzymują z nami kontaktu, dziecko nie jeździ do nich, jest to dla niego obce miejsce i obcy ludzie. Proszę o odp. Pozdrawiam

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dobry wieczór. Czy ojciec ma prawo oczekiwać takich kontaktów? oczywiście, że tak. Inną kwestią jest to, czy takie kontakty są racjonalne. Jeżeli miejsce zamieszkania ojca ( i jego rodziców) jest dla dziecka całkowicie obce, również dziadkowie ojczyści są obcy dla dziecka, to rzeczywiście powinien być to proces stopniowy. Nie wiem, czy granica wieku ma tu znaczenie, bardziej oswojenie dziecka z takim rytmem jest istotne, i z takiego pewnie będzie też wychodził założenia sąd. Ważne jest, by ojciec mógł przyzwyczaić dziecko do mieszkania, w którym przebywa, no i wytworzyła się więź z dziadkami, by ten proces przyzwyczajenia nie przeciągał się zbyt długo. Nie spodziewam się, by sąd uznał, iż noclegi są już możliwe, ale jeżeli zaangażowanie ojca w opiekę nad dzieckiem jest duże, i adekwatne, to dobrze, by ten proces adaptacji mu ułatiwć, dla dobra dziecka, Pani i także jego. Pozdrawiam

  29. Katarzyna pisze:

    Witam,
    dziękuje za odpowiedz, proszę mi powiedzieć czy jeżeli odbyła się pierwsza rozprawa odnośnie kontaktów, która została odroczona z urzędu (choroba Sędzi), to czy mogę wycofać ten wniosek? Jeśli tak to jak to zrobić? Przemyślałam słowa Sędzi że najgorsza ugoda jest lepsza od najlepszego orzeczenia sądu i chyba dla dobra dziecka powinniśmy z ojcem dziecka wypracować ugodę próbując dopasować te kontakty do potrzeb dziecka. Proszę o pomoc.

    • Marcin Zaborek pisze:

      Oczywiście, że może Pani wycofać wniosek. Jeżeli jest możliwość porozumienia się z ojcem dziecka, wypracowania wspólnie ugody, to zdecydowanie jest to najlepsze rozwiązanie, tym bardziej, że możecie to Państwo zrobić poza sądem. pozdrawiam

  30. Ania pisze:

    Dziękuję bardzo za odpowiedź i za stworzenie tak dobrego blogu!

    Pozdrawiam,
    Ania

  31. Agnieszka pisze:

    Witam,
    Dnia 17.04.2013 odbyła się sprawa rozwodowa pomiędzy mną a obywatelem Bangladeszu. Mąż kategorycznie sprzeciwil się rozwodowi i nie wyraził zgody na rozwód motywując to tym iż wpłynęłoby to na rozwój naszego syna, ktory skończyl niedawno 16 lat. i z którym rzekomo jest bardzo żzyty emocjonalnie.Nadmieniam iż mąż od ponad dwóch lat jest nielegalnie w Polsce, nie pracuje bądz robi to
    sporadycznie na czarno i cały cięzar wychowania oraz utrzymania syna spoczywa na mnie.Nie interesuje się synemW przypadku orzeczenia rozwodu, (a tak zapewnie nastapi gdyż nie prowadzimy wspolnego gospodarstwa od ponad 12 lat co mąz w sądzie potwierdził) mąż nie bedzie mial środków do życia, zakwaterowania i podstaw do tego aby zostac w naszym kraju.Do tej pory aby otrzymał karte pobytu musiałam podpisac oświadczenie o pokrywaniu wszystkich jego kosztów pobytu w Polsce. Teraz napisałam do Urzedu ds. cudzoziemców iż nie zamierzam dłużej pokrywac jego kosztów pobytu jak również deportacji do jego kraju.
    We wniosku rozwodowym wystąpiłam o pozbawienie władzy rodzicielskiej i zakaz kontaktu z synem. Syn nie chce mieć żadnego kontaktu z ojcem, gdyż ten nigdy nie interesował sie nim. Poza tym istnieje realna możliwość ,iż mąz będzie próbowal syna wywieżć z kraju.Sąd wystapił o opinię biegłego psychologa na okolicznośc relacji między nim a ojcem.Wiem, że mąż ma zamiar wystąpić o alimenty od syna, który za połtora roku skończy 18 lat. Chcialabym to przyblokowac stąd wnioskowanie o pozbawienie władzy.Męzowi o syna nie chodzi tylko o to aby za wszelką cene pozostac w naszym kraju.
    Co pan radzi w tej sytuacji?
    Proszę o poradę i zgóry bardzo dziękuję

    • Marcin Zaborek pisze:

      Dzień dobry. Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie oznacza automatycznie, że ojcie nie będzie mógł wystąpić o alimenty od syna, gdy ten będzie pełnoletni, ale w opisanej przez Panią sytuacji nie dostrzegam zagrożenia, by sąd zasądził alimenty od 18 latka na rzecz ojca. Nie wiem, czy zaistnieją przesłanki do zakazu kontaktów, ale czynności, które podjęła Pani wydają się prawidłowe. Zakładam, że wystąpiła Pani również o alimenty od ojca na rzecz dziecka i wniosła Pani jednocześnie na ustalenie miejsca pobytu dziecka przy Pani, także w trybie zabezpieczenia, ze względu na obawę wywiezienia małoletniego, a jeśli nie, to pozostawiam tą kwestię do rozważenia w tej sprawie. Pozdrawiam

      • Agnieszka pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź, która podniosła mnie na duchu.
        Jeśli chodzi o alimenty to już w grudniu przed sprawą rozwodową mieliśmy sprawę o alimenty, która zakończyła się ugodą. Mąż zaakceptował alimenty, choć nie płaci.Dziękuję za podpowiedź o wniosek na ustalenie pobytu dziecka przy mnie. Myślałam o tym , ale nie bardzo wiedziałam jak i w którym momencie sprawy to zgłosić.
        Serdecznie pozdrawiam i gratuluję tak pomocnego blogu.
        Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− trzy = 2

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>